Sowieckie represje -deportacje Drukuj
Wpisany przez Administrator   
Środa, 10 Grudzień 2008 20:32
    Sowieckie represje wobec Polaków
 na podstawie art. Jana Marii jackowskiego rozszerzył Jerzy jaśkowski
http://www.videofact.com/mark/represje/Sov_represjePolakow.html

Mimo cenzury "politycznej poprawności" do opinii publicznej dociera coraz więcej informacji o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez Ukraińców w okresie II wojny światowej. Jednak nadal rozstrzelanie przez NKWD 111 091 Polaków w latach 1937-1938 jest mało znane i z trudem ujawniane. A przecież ludobójstwo to, a także znacznie bardziej znany mord katyński - to bestialski przejaw tej samej świadomej, fizycznej eksterminacji Narodu Polskiego. Ostatnio głośniej o tej zbrodni z okresu Wielkiego Terroru stało się za przyczyną projektu uchwały sejmowej złożonej przez grupę posłów do laski marszałkowskiej.

Do momentu upadku ZSRS w 1991 roku wokół sowieckich zbrodni panowała zmowa milczenia, a po powstaniu Federacji Rosyjskiej władze tego państwa nadal odmawiają dostępu do archiwów. W III RP na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat nie zawsze panowała determinacja w wyjaśnianiu wszystkich białych plam w historii. Na Zachodzie wiedza na ten temat też była bardzo ograniczona przez szczelność żelaznej kurtyny oraz interesy polityczne i gospodarcze państw zachodnich.
O "Operacji polskiej", czyli o tragicznych losach Polaków na terenach ZSRS przed 1939 r., ukazało się już kilka informacji. W 1991 r. ukazała się książka prof. Mikołaja Iwanowa "Pierwszy naród ukarany: Polacy w Związku Radzieckim w latach 1921-1939". W lutym 1939 r. w "Dzienniku Kijowskim" nr 4 (59) został opublikowany artykuł dr. Adolfa Kondrackiego pt. "Zbrodnia bez kary". Zamieszczono w nim specjalny rozkaz operacyjny NKWD ZSRS nr 00485 z 11 sierpnia 1937 r. podpisany przez ludowego komisarza (ministra) spraw wewnętrznych ZSRS Nikołaja Jeżowa, będący podstawą straszliwego terroru. Rozkaz Jeżowa nosił złowieszczy kryptonim "Operacja polska". Przewidywał rozstrzelanie "pierwszej kategorii" aresztowanych, tj. całej "szpiegowskiej, dywersyjnej, szkodniczej i powstańczej kadry polskiego wywiadu", "druga kategoria" - "mniej aktywni" mieli podlegać karze więzienia lub obozu.
W 1999 roku prof. Andrzej Paczkowski w pracy zbiorowej zatytułowanej "Czarna Księga Komunizmu" podał dane liczbowe o zamordowanych 111 091 Polakach oraz przytoczył numer i treść rozkazu Jeżowa, a także innych danych związanych ze zbrodniczą działalnością NKWD.
Po tej publikacji zaczęły się ukazywać informacje o tym ludobójstwie w mediach. 8 lutego 2000 roku w 1 Programie TVP SA wyemitowano film dokumentalny Andrzeja Trzos-Rastawieckiego "...powinniście być wdzięczni Stalinowi". W tym dokumencie szerzej została przedstawiona "Operacja polska" oraz ujawniono szereg ważnych szczegółów, m.in. o istnieniu w Moskwie tzw. Albumu, w którym są zawarte nazwiska pomordowanych Polaków. Jednak pełna lista ofiar do dziś nie została ujawniona. Do tego tematu wracano w innych audycjach TVP na przełomie lat 90. i naszej dekady przy okazji dokumentów poświęconych losom Polonii na Syberii. W 2003 roku o ludobójstwie na Polakach pisano również w "Naszym Dzienniku".
W 2004 roku została wydana w Polsce wstrząsająca książka brytyjskiego dziennikarza i pisarza Simona Sebaga Montefiore "Stalin, dwór czerwonego cara", w której również pojawia się informacja o zamordowaniu podczas Wielkiego Terroru 100 tys. Polaków.

Świadek tragicznych wydarzeń
Wreszcie w pierwszej połowie 2008 roku ukazała się książka bezpośredniego świadka tragicznych wydarzeń sprzed ponad 70 lat Mieczysława Łozińskiego, pt. "Operacja Polska. Stalinowska zbrodnia na Polakach w latach 1937-1938". Znamienna, bo wiele mówiąca o losach Polaków mających kresowe korzenie, jest biografia autora i jego rodziny.
Mieczysław Łoziński, emerytowany nauczyciel matematyki, obecnie zamieszkały w Kłodawie, urodził się 25 stycznia 1925 roku w Horodyszczach (dziś Mirnoje) w okolicach Żytomierza na Ukrainie.
W wieku 19 lat został przymusowo powołany do Armii Czerwonej, a następnie służył w Ludowym Wojsku Polskim, dzięki czemu udało mu się osiedlić w Polsce. Ukończył wieczorowo szkołę średnią, a następnie - pracując już jako nauczyciel - podjął i skończył zaocznie studia wyższe. W zawodzie nauczyciela przepracował 47 lat!
Jako dorastający chłopak był naocznym świadkiem i ofiarą stalinowskiego terroru, jak również ludobójstwa dokonanego na Polakach w latach 1937-1938. Wśród skazanych na śmierć znajdowało się dwóch jego stryjów: Antoni Łoziński (36 lat, jego ojciec chrzestny, osierocił pięcioro dzieci) i Julian Łoziński (24 lata, kawaler) oraz brat matki Józef Skórzyński (32 lata, osierocił czworo dzieci). Wcześniej skazano na 10 lat ciężkich robót w łagrze ojca autora - Jana Łozińskiego, a dziadka - Wiktora Łozińskiego, zesłano do łagrów przymusowej pracy w Kazachstanie. Te wstrząsające wydarzenia wpłynęły na całe życie ich bliskich.
Wspomniana książka Mieczysława Łozińskiego - "Operacja polska", druga jego publikacja po "Polonii nieznanej" poświęcona tragicznym losom Polonii w ZSRS, została opatrzona wymowną dedykacją: "Moim strudzonym Rodzicom i Dziadkom, którzy doznali wielu cierpień i upokorzeń, oraz moim Krewnym i Współziomkom, niewinnie pomordowanym w okresie terroru stalinowskiego na Wschodzie".

Polacy w Związku Sowieckim
Główne skupiska naszych rodaków znajdowały się na dawnych kresach I Rzeczypospolitej - na Żytomierszczyźnie (sowiecka Ukraina) i Mińszczyźnie (sowiecka Białoruś). Polacy w wyniku rewolucji bolszewickiej stracili wszystko: mowę ojczystą, zwyczaje, religię, kulturę narodową, dobytek. Stosunek władz sowieckich do Polaków ewoluował: od początkowo neutralnego stawał się coraz bardziej nieprzychylny, a podejrzliwość zaczęła narastać szczególnie w okresie kolektywizacji wsi (1929-1932). W tym czasie zwiększyła się ateizacja, zamknięto kościoły, prześladowano duchownych. Zaczęły się aresztowania i wywózki na Sybir.
Polacy pozostali wierni swoim narodowym tradycjom i religii katolickiej oraz stawili masowy opór wobec kolektywizacji, złamany na Ukrainie siłą i Wielkim Głodem. Tylko w 1933 r. ludność rejonów zamieszkałych przez Polaków zmniejszyła się - w wyniku deportacji w głąb ZSRS - o mniej więcej 1/4. Na Marchlewszczyźnie utworzonej w 1925 roku na Ukrainie  drugim obok Dzierżyńszczyzny na Białorusi polskim okręgu autonomicznym (miały one w zamyśle władz ułatwić komunizację Polaków), skolektywizowano do 1931 r. zaledwie 19 proc. gospodarstw, co wywołało wściekłość Sowietów. Bardzo niewielu Polaków wstąpiło do komunistycznej partii, a spodziewany wpływ polskich okręgów autonomicznych na sytuację w II RP był znikomy. Polska skutecznie broniła się przed sowiecką infiltracją. Tymczasem według moskiewskich przywódców - pamiętnych klęski Armii Czerwonej na przedpolach Warszawy w 1920 roku - Polska była jedynym krajem mającym wspólną granicę z ZSRS, który mógł realnie "zagrozić" Związkowi Sowieckiemu.


Likwidacja Marchlewszczyzny  1935r(i wkrótce potem Dzierżowszczyzny 1938r)
Feliks Dzierżyński 1877 - 1926 prawdziwe nazwisko RUFUS





 była częścią większej akcji polegającej na likwidacji polskich ośrodków oświatowych i kulturalnych oraz przesiedlaniu Polaków z Białorusi i Ukrainy na Syberię i do Kazachstanu.

W samej Marchlewszczyżnie zlikwidowano wszystkie polskie szkoły, czytelnie i inne ośrodki kulturalne.

Krótko po rozwiązaniu autonomii poddano represjom inteligencję i elity polityczne Marchlewszczyzny. Podobnie jak w całym Związku Radzieckim, w ramach czystek stalinowskich, rozstrzelano lub zesłano do łagrów wielu ludzi, także komunistów, w tym polskich, zarówno działających w polskich autonomiach, jak i poza nimi m.in. naczelnego ideologa polskich komunistów w tym rejonie – Tomasza Dąbala – rozstrzelanego w 1938 r.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marchlewszczyzna#Likwidacja_Marchlewszczyzny

,Rozkaz operacyjny NKWD





Sowieci doszli do wniosku, że "polski eksperyment narodowy" jest całkowicie nieudany, a Polaków uznali za przeciwnych sowieckiej ideologii komunistycznej. Wszystko zaczęło się 10 września 1935 r., kiedy ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ukrainy Wsiewołod Balicki skierował do CK WKP(b) notatkę o wykryciu Polskiej Organizacji Wojskowej, czyli konspiracyjnej organizacji założonej podczas I wojny światowej. Władze sowieckie były przekonane, że POW działała także później, już na terytorium ZSRR, i prowadziła tam działalność dywersyjną. NKWD od razu przystąpiła do montowania intrygi, która pozwoliłaby na pozbycie się niewygodnych czekistów. W ten sposób otworzyłaby się droga awansu dla młodych funkcjonariuszy.
Jedna notatka o wykryciu fikcyjnego tajnego związku POW (Polskiej Organizacji Wojskowej), pozwoliła NKWD na dokonanie czystki, w której aresztowano 143 810 Polaków, a rozstrzelano 111 091. Nikogo nie interesowała prawda, liczyło się tylko przyznanie do winy





Nasiliły się represje. Oba polskie okręgi autonomiczne zostały w 1935 roku zlikwidowane. W latach 1935-1936 zaczęto deportować opornych wobec kolektywizacji do Kazachstanu (w sumie ok. 100 tys. Polaków, którzy założyli aż 307 nowych polskich wsi) i zaczęły się masowe aresztowania. Te działania miały doprowadzić do ostatecznego odpolszczenia Kresów, a przy okazji pełnego wynarodowienia Polaków i stworzenia ujednoliconego "człowieka sowieckiego". Spirala prześladowań nabrała szczególnego nasilenia w drugiej połowie lat 30. Przy okazji likwidacji polskich okręgów autonomicznych zamknięto wszystkie polskie szkoły, placówki oświatowo-wychowawcze, zlikwidowano prasę i biblioteki.
Celem tych działań była "neutralizacja" rzekomego zagrożenia ze strony Polaków, którzy - według władz ZSRS - stanowili tzw. piątą kolumnę II RP, czyli oparcie dla antysowieckich działań państwa polskiego. Zaczęło się spreparowane polowanie na "polskich szpiegów", pod wyssanym z palca zarzutem przynależności do "szpiegowsko-dywersyjnej" Polskiej Organizacji Wojskowej i "oczyszczanie" pasa przygranicznego z "elementu niepewnego". Jak wiadomo, POW została założona w 1915 r., a zlikwidowana w 1921 r. po ukształtowaniu się niepodległej II Rzeczypospolitej. Fala aresztowań i czystek przeprowadzona we wrześniu 1935 r. w Kijowie, Mińsku i Moskwie miała rozbić "siatkę POW".http://www.rp.pl/artykul/115266.html
W drugiej fali represji w latach 1937-1939 władze sowieckie zarządziły masowe deportacje Polaków z sowieckiej Białorusi. Jednak podstawą do najstraszliwszego terroru stał się wspomniany już rozkaz operacyjny NKWD ZSRS nr 00485 z 11 sierpnia 1937 r. Nikołaja Jeżowa.




Nikołaj Iwanowicz Jeżow, Николай Иванович Ежов (ur. 1 maja 1895 w Sankt Petersburgu, stracony prawdopodobnie 4 lutego 1940) - szef NKWD w latach 1936–1938, jeden spośród najgroźniejszych zbrodniarzy stalinowskich. Ludowy komisarz bezpieczeństwa państwowego. Jego nazwisko stało się synonimem stalinowskiego terroru.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Niko%C5%82aj_Je%C5%BCow
http://www.zgapa.pl/zgapedia/Niko%C5%82aj_Je%C5%BCow.html






Pierwotnie miał zostać zrealizowany w ciągu trzech miesięcy, faktycznie rozprawa z Polakami trwała 15 miesięcy. W rozkazie czytamy m.in.: "Wszyscy aresztowani w miarę ujawnienia stopnia ich przewinienia w procesie śledztwa podlegają podziałowi na dwie kategorie: a) pierwsza kategoria podlegająca rozstrzelaniu, do której należą wszystkie szpiegowskie, dywersyjne, szkodnicze i powstańcze kadry wywiadu polskiego; b) druga kategoria, mniej aktywna od nich, podlegają osądzeniu w więzieniach i łagrach z wyrokiem od 5 do 10 lat".
W okresie od 15 sierpnia 1937 r. do 15 listopada 1938 r. w ramach "Operacji polskiej" skazano ponad 168 tys. osób, w tym 111 091 na karę śmierci; pozostałe - na kary 5-10 lat więzienia lub łagru, faktycznie najczęściej do 15 lat. Zarzuty od początku do końca były fałszywe. Czynne struktury POW nie istniały i były propagandowym wymysłem NKWD. Aresztowania przeprowadzano w godzinach nocnych, masowo, w pośpiechu, sprawnie i bez rozgłosu. Akcja budziła powszechny lęk i była owiana ponurą tajemnicą. W śledztwie nagminnie stosowano najokrutniejsze metody przesłuchań i fizycznej likwidacji. Nie zbierano i nie dołączano dowodów rzekomych "win".

Syndykat zbrodni
W trakcie śledztwa sporządzano protokoły, w których krótko opisywano winę, lakonicznie określając aresztowanego jako: "polskiego kontrrewolucjonistę", "wroga Związku Sowieckiego", "członka polskiej kontrrewolucyjnej organizacji POW", "polskiego kułaka - piłsudczyka", "aktywnego działacza katolickiego". Tak sporządzone protokoły - z ustalonymi z góry wyrokami - kierowano wraz z aresztowanymi do wyższych instancji. W obwodowych komendach NKWD kompletowano listy skazanych i weryfikowano wyroki, to znaczy z reguły je podwyższano. Zebrane listy w tempie ekspresowym kierowano do Moskwy, gdzie były ostatecznie i nieodwołalnie zatwierdzane przez kolegium w składzie: komisarz Jeżow i główny prokurator Andriej Wyszyński
.http://wp39.pl/andriej-januarjewicz-wyszynski







 Następnie o zatwierdzonych wyrokach powiadamiano placówki NKWD, w których byli przetrzymywani Polacy.
Rozstrzeliwania odbywały się w godzinach nocnych w obwodowych komendach NKWD. Technologia ludobójstwa była taka sama - strzał w tył głowy ofiary, tak jak później w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Na zmianie mordowano 250 osób, w miejscu kaźni stały dwa wiadra: jedno z wodą, drugie z wodą kolońską. Mieczysław Łoziński pisze: "Każdy z oprawców był przesiąknięty zapachem krwi ludzkiej tak, że nawet pies uciekał i dopiero z pewnej odległości zaczynał nerwowo szczekać na oprawcę... (s. 112)". Masowe egzekucje Polaków w latach 1937-1938 odbywały się w Kijowie-Bykowni, http://www.foto.ekai.pl/?did=1869&wp=display




Mińsku-Kuropatach, Moskwie-Butowo, w Lewaszowie pod Petersburgiem, Smoleńsku, Charkowie, Winnicy i w innych miejscach. Zwłoki pomordowanych były wywożone w godzinach nocnych "czornymi woronami" w okoliczne lasy, gdzie w miejscach dobrze ukrytych wrzucano je do głębokich dołów i zasypywano.
Historycy obliczają, że w okresie 1934-1938 (zwłaszcza w okresie "wielkiej czystki" w latach 1936-1938) wymordowanych zostało w ZSRS (głównie podczas "operacji polskiej") przynajmniej 150 tys. Polaków. Dziesiątki tysięcy skazano na więzienia lub obozy, dziesiątki, a nawet setki tysięcy deportowano w głąb ZSRS. Do tych ofiar należy doliczyć Polaków, mieszkańców sowieckiej Ukrainy, którzy zmarli w latach 1932-1933 w wyniku tzw. Wielkiego Głodu, sztucznie wywołanego przez władze ZSRS w celu złamania oporu ludności wobec przymusowej kolektywizacji.
Należy podkreślić, że ofiarami tych straszliwych represji byli głównie mężczyźni młodzi i w sile wieku. W ten sposób żywioł polski w ZSRS został bardzo osłabiony i prawie w każdej polskiej rodzinie był ktoś zamordowany, uwięziony bądź zesłany do łagru.
Nasz Dziennik 12 luty 2009 nr 36,3357
Zmieniony ( Czwartek, 26 Luty 2009 23:20 )