Zbrodnie Komunizmu Drukuj
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 23 Wrzesień 2008 15:09

Stephane Courtois
ZBRODNIE KOMUNIZMU
6 XI 2002
(Fragmenty)

Źródło: Czarna Księga Komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania, Prószyński i S-ka, Wwa 1999, s. 23 i następne.
Copyright © 2002 ABCNET,  projekt i wykonanie M.Lenar & M.Bednarski, hosting i-pl.org

[...]
Chcąc utrwalić swoją władzę, reżimy komunistyczne wykroczyły poza jednostkowe zabójstwa i lokalne lub okolicznościowe masakry i uczyniły ze zbrodni masowej prawdziwy system rządów. To prawda, że z upływem czasu - po kilku latach w Europie Wschodniej i wielu dziesięcioleciach w ZSRR i w Chinach - terror utracił żywotność, reżimy ustabilizowały się w zarządzaniu codziennymi represjami, takimi jak cenzura wszystkich społecznych środków komunikacji, kontrola granic, wydalanie z kraju dysydentów. Ale „pamięć o terrorze” niezawodnie i skutecznie podtrzymywała nadal poczucie zagrożenia. Reguła ta dotyczy każdego z eksperymentów komunistycznych, chwilowo popularnych na Zachodzie: a więc i Chin Wielkiego Sternika, i Korei Kim Ir Sena, i nawet Wietnamu „dobrego wujka Ho” czy Kuby płomiennego Fidela, wspieranego przez nieskazitelnego Che Guevarę, a także Etiopii Mengystu, Angoli Neta i Afganistanu Nadżibullaha.


Tak się składa, że zbrodnie komunizmu nie zostały jeszcze właściwie ocenione ani z historycznego, ani z etycznego punktu widzenia. Podejmujemy więc tu zapewne jedną z pierwszych prób analizy komunizmu, stawiając pytanie o jego zbrodniczy wymiar i traktując ten właśnie wymiar jako kwestię kluczową i globalną zarazem. Zapewne spotkamy się z argumentem, że większość zbrodni dokonywana była przez instytucje „legalnie” ustanowione przez panujące reżimy, które uznawano na płaszczyźnie międzynarodowej i których przywódcy przyjmowani byli z wielką pompą przez nasze rządy. Ale czyż nie tak właśnie było z nazizmem? Zbrodni, które pokazujemy w tej książce, nie da się zdefiniować w kontekście prawodawstwa reżimów komunistycznych, lecz jedynie poprzez odniesienie do niepisanego kodeksu naturalnych praw ludzkości.


Dzieje ustrojów i partii komunistycznych, ich polityki, relacji z własnym społeczeństwem i ze wspólnotą międzynarodową nie sprowadzają się wyłącznie do owego przestępczego wymiaru ani nawet do terroru i represji. W Związku Sowieckim i w „demokracjach ludowych” po śmierci Stalina, w Chinach po śmierci Mao terror osłabł, społeczeństwo odetchnęło, a „pokojowe współistnienie" - jeśli nawet było to nadal „kontynuowanie walki klasowej w innej formie” - stało się trwałym faktem w życiu międzynarodowym. Jednakże archiwa i liczne świadectwa wskazują, że terror był od początku jedną z podstaw współczesnego komunizmu. Porzućmy przeświadczenie, że wszelkie egzekucje zakładników, masakry zbuntowanych robotników czy hekatomby umierających z głodu mas chłopskich to jedynie koniunkturalne „wypadki”, „specyfika” konkretnych krajów lub okresów historycznych. W naszej analizie wykraczamy poza konkretne obszary i przyjmujemy, że zbrodnia jest jednym z elementów właściwych całemu systemowi komunistycznemu podczas całego jego istnienia.

O czym więc, o jakich zbrodniach będziemy mówić?
Komunizm popełnił ich nieskończenie wiele: zbrodnie na psychice przede wszystkim, ale także zbrodnie na kulturze powszechnej i na kulturach narodowych. Stalin kazał zniszczyć dziesiątki cerkwi w Moskwie; Ceausescu zburzył zabytkową dzielnicę Bukaresztu, aby wznieść tam nowe budowle i wytyczyć megalomańskie perspektywy; na rozkaz Pol Pota rozebrano kamień po kamieniu katedrę w Phnom Penh i pozostawiono na pastwę dżungli świątynie Angkoru; nieprzebrane skarby zostały zniszczone lub spalone przez Czerwoną Gwardię podczas maoistowskiej „rewolucji kulturalnej”. A przecież bez względu na to, jak wielkie straty poniosły na dłuższą metę poszczególne narody i cała ludzkość, czymże są te zniszczenia w porównaniu z masowymi morderstwami ludzi - mężczyzn, kobiet i dzieci?


Ograniczyliśmy się zatem tylko do zbrodni przeciwko ludziom, one bowiem stanowią istotę zjawiska terroru. Można je określić za pomocą wspólnej terminologii, nawet jeśli niektóre działania są dla pewnych krajów bardziej typowe. Do zbrodni tych należą: wszelkiego rodzaju egzekucje (rozstrzeliwanie, wieszanie, topienie, katowanie na śmierć; niekiedy też posługiwano się gazami bojowymi, truciznami lub aranżowano wypadki samochodowe); unicestwienie przez głód (klęski głodowe sztucznie wywoływane i/lub takie, w których ofiarom nie udzielono pomocy); zsyłki - śmierć mogła nastąpić podczas transportu (wędrówka piesza lub jazda w bydlęcych wagonach) albo w miejscach pobytu i/lub w wyniku ciężkich robót (wyczerpanie, choroby, głód, zimno). Sprawa się komplikuje w przypadku „wojen domowych”, niełatwo bowiem odróżnić skutki walk między władzą a buntownikami od masakr ludności cywilnej.


Możemy jednak sporządzić wstępny bilans. Choć jest on jedynie przybliżony i wymaga dalszych szczegółowych badań, to zgodnie z naszymi szacunkami pozwala ustalić rząd wielkości i uzmysłowić sobie powagę zagadnienia:

Związek Sowiecki - 20 milionów ofiar śmiertelnych,[ nie licząc ofiar wojny tj dodatkowe 20 milionów]
Chiny - 65 milionów,
Wietnam - 1 milion,
Korea Północna - 2 miliony,
Kambodża - 2 miliony,
Europa Wschodnia - 1 milion,
Ameryka Łacińska - 150 tysięcy,
Afryka - 1,7 miliona,
Afganistan - 1,5 miliona,
międzynarodowy ruch komunistyczny i partie komunistyczne nie sprawujące władzy - 10 tysięcy.
W sumie blisko 100 milionów ofiar śmiertelnych.

[...]
Nowy francuski kodeks karny, przyjęty 23 lipca 1992 roku, w taki sposób określa zbrodnię przeciwko ludzkości: „Zesłanie, praca niewolnicza albo masowe i systematyczne egzekucje bez sądu, porwania i związane z nimi zaginięcia, tortury oraz niehumanitarne czyny, dokonywane z przyczyn politycznych, filozoficznych [podkreślenie autora], rasowych lub religijnych, mające na celu wykonanie ustalonego planu, wymierzonego przeciwko jakiejś grupie ludności cywilnej”.


Wszystkie te definicje, zwłaszcza ostatnią definicję francuską, można zastosować do licznych zbrodni popełnionych za czasów Lenina, przede wszystkim zaś Stalina, także więc i do zbrodni popełnionych we wszystkich krajach o reżimie komunistycznym z wyjątkiem (z całym dobrodziejstwem inwentarza) Kuby i Nikaragui sandinistów. Podstawowe założenie wydaje się bezsporne: reżimy komunistyczne działały „w imieniu państwa uprawiającego politykę hegemonii ideologicznej”. W imię doktryny, logicznej i niezbędnej podstawy systemu, dokonano zabójstwa dziesiątków milionów niewinnych ludzi, którym niczego szczególnego nie można było zarzucić, chyba że uzna się za przestępstwo przynależność do szlachty lub burżuazji, bycie kułakiem, Ukraińcem, a nawet robotnikiem lub... członkiem partii komunistycznej.

Czynna nietolerancja była częścią realizowanego programu. Czyż to nie Michaił Tomski, potężny przywódca sowieckich związków zawodowych, oświadczył 13 listopada 1927 roku na łamach pisma „Trud”: ,,U nas mogą istnieć inne partie. Ale oto podstawowa zasada, która różni nas od Zachodu; możemy sobie wyobrazić taką sytuację - jedna partia rządzi, wszystkie pozostałe są w więzieniu”(1).


Pojęcie zbrodni przeciwko ludzkości jest złożone i obejmuje wyraźnie określone zbrodnie. Jedną z
                        najbardziej szczególnych jest ludobójstwo. W następstwie
                        dokonanego przez nazistów ludobójstwa Żydów trzeba było
                        sprecyzować artykuł 6c Trybunału Norymberskiego; pojęcie
                        to zostało później zdefiniowane w konwencji Organizacji
                        Narodów Zjednoczonych z 9 grudnia 1948 roku:

                            „W rozumieniu konwencji ludobójstwem jest
                        którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze
                        zniszczenia w całości lub części grup narodowych,
                        etnicznych, rasowych lub religijnych jako takich: a)
                        zabójstwa członków grupy; b) spowodowanie poważnego
                        uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego
                        członków grupy; c) rozmyślne stworzenie dla członków
                        grupy warunków życia obliczonych na spowodowanie ich
                        całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego; d)
                        stosowanie środków, które maj± na celu wstrzymanie
                        urodzin w obrębie grupy; e) przymusowe przekazywanie
                        dzieci członków grupy do innej grupy”.

                            Nowy francuski kodeks karny podaje jeszcze szersz±
                        definicję ludobójstwa: "Fakt wprowadzenia w czyn
                        ustalonego planu, którego celem jest całkowite lub
                        częściowe wyniszczenie określonej grupy narodowej,
                        etnicznej, rasowej lub religijnej albo „grupy określonej
                        na podstawie jakiegokolwiek innego arbitralnego
                        kryterium” (podkreślenie autora). Ta definicja prawna
                        nie stoi w sprzeczności z bardziej filozoficznym ujęciem
                        Andre Frossarda, dla którego "zbrodnia przeciwko
                        ludzkości występuje wtedy, kiedy zabija się kogoś pod
                        pretekstem, że się urodził"

2/. A Wasilij Grossman w swej
                        krótkiej i znakomitej powie¶ci "Wszystko płynie" tak
                        mówi o powracającym z łagrów bohaterze, Iwanie
                        Grigorjewiczu: "Pozostał tym, kim był od urodzenia -
                        człowiekiem"

3/. I właśnie dlatego dostał się w tryby
                        terroru. Francuska definicja pozwala na podkreślenie, że
                        różne są motywy ludobójstwa - w przypadku Żydów rasowe -
                        i że może ono dotyczyć także grup społecznych. W książce
                        "Czerwony terror w Rosji", opublikowanej w 1924 roku w
                        Berlinie, Siergiej Mielgunow, rosyjski historyk i
                        socjalista, cytuje Łacisa, jednego z pierwszych
                        funkcjonariuszy Czeka (sowieckiej policji politycznej),
                        który 1 listopada 1918 roku wydał swoim zbirom
                        następujące dyrektywy: „Nie wojujemy z poszczególnymi
                        osobnikami. Likwidujemy burżuazję jako klasę. W czasie
                        śledztwa nie szukajcie materiałów i dowodów mających
                        wykazać, że oskarżony czynem albo słowem walczył przeciw
                        władzy Rad. Pierwsze pytanie, jakie powinniście mu
                        zadać, to do jakiej klasy się zalicza, jakiego jest
                        pochodzenia, jakie ma wykształcenie, jaki zawód”

4/.

                            Lenin i jego towarzysze od razu przyjęli zasadę
                        bezpardonowej "walki klas", w której przeciwnik
                        polityczny, ideologiczny lub nawet niechętna ludność
                        byli uważani za wrogów i - tak traktowani - musieli
                        zostać zlikwidowani. Bolszewicy postanowili wyeliminować
                        w sensie prawnym, a także fizycznym, wszelkią, nawet
                        bierną, opozycję i opór wobec ich hegemonicznej władzy -
                        i to zarówno przeciwników politycznych, jak i grupy
                        społeczne jako takie: szlachtę, burżuazję, inteligencję,
                        Kościół itp., oraz kategorie zawodowe (oficerowie,
                        żandarmi itd.) - w czym niekiedy posuwali się do
                        ludobójstwa. Przeprowadzane od 1920 roku "rozkozaczanie"
                        jest w znacznej mierze zgodne z definicją ludobójstwa;
                        cała populacja Kozaków jako taka, zamieszkująca ściśle
                        określony teren, została poddana eksterminacji: mężczyzn
                        rozstrzelano, kobiety, dzieci i starców deportowano,
                        wsie zrównano z ziemią lub przekazano nowym mieszkańcom
                        nie-Kozakom.

                            Lenin porównywał rozprawę z Kozakami do wydarzeń w
                        Wandei podczas Rewolucji Francuskiej i życzył sobie, aby
                        potraktowano ich w sposób, który Gracchus Babeuf,
                        "wynalazca" nowoczesnego komunizmu, nazwał w 1795 roku
                        "zabójstwem ludu

"5/.

                            "Rozkułaczanie" z lat 1930-1932 było tylko
                        powtórzeniem na wielką skalę "rozkozaczania";
                        przeprowadzenia tej operacji żądał Stalin, a jej
                        oficjalne hasło, głoszone przez reżimową propagandę,
                        brzmiało "zniszczyć kułaków jako klasę". Chłopów
                        opierających się kolektywizacji rozstrzelano, resztę zaś
                        zesłano, wraz z kobietami, dziećmi i starcami.
                        Oczywiście nie wszystkich zabito w sposób bezpośredni,
                        ale ciężkie roboty do których zostali zmuszeni na
                        dziewiczych obszarach Syberii lub Dalekiej Północy,
                        dawały niewielką szansę na przeżycie. Wieleset tysięcy
                        poniosło tam śmierć, dokładna liczba ofiar pozostaje
                        jednak nieznana. Z kolei wielki głód na Ukrainie w
                        latach 1932-1933, związany z oporem ludności wiejskiej
                        wobec przymusowej kolektywizacji, spowodował w ciągu
                        paru miesięcy śmierć 6 milionów osób.

                            W tym wypadku ludobójstwo "klasowe" oznacza to samo,
                        co ludobójstwo "rasowe". śmierć dziecka ukraińskiego
                        kułaka, rozmyślnie skazanego na głód przez reżim
                        stalinowski, niczym się nie różni od śmierci żydowskiego
                        dziecka z warszawskiego getta, które do głodowania
                        zmusił reżim nazistowski. Stwierdzenie to w żadnym
                        stopniu nie podaje w wątpliwość "specyfiki Oświęcimia- Aushwitz",
                        polegającej na zgromadzeniu najnowocześniejszych środków
                        technicznych i uruchomieniu prawdziwego "procesu
                        przemysłowego": budowa "zakładu eksterminacji",
                        zastosowanie gazu, kremacja. Podkreśla ono jednak cechę
                        szczególną wielu reżimów komunistycznych, czyli
                        systematyczne posługiwanie się "bronią głodu"; władza
                        zmierza do kontroli wszystkich będących w jej dyspozycji
                        zapasów żywności i za pomocą niekiedy bardzo złożonego
                        systemu racjonowania rozdziela tę żywność w zależności
                        od "zasług" lub "braku zasług" takich czy innych ludzi.
                        Podobne działania mogą doprowadzić do wystąpienia
                        niewyobrażalnego głodu. Przypomnijmy, że od 1918 roku
                        kraje komunistyczne doznały klęsk głodu, które
                        doprowadziły do śmierci setek tysięcy, a nawet milionów
                        ludzi. Jeszcze w ostatnim dziesięcioleciu doszło do tych
                        zabójczych klęsk w Etiopii i Mozambiku, dwóch
                        afrykańskich krajach odwołujących się do
                        marksizmu-leninizmu.

                            Można zatem sporządzić pierwszy ogólny bilans
                        zbrodni:

                            - dziesiątki tysięcy zakładników lub więźniów
                        rozstrzelanych bez sądu i masakra setek tysięcy
                        zbuntowanych robotników i chłopów w latach 1918-1922;

                            - głód z 1922 roku, który spowodował śmierć 5
                        milionów osób; [inne źródła podają ok. 10 milionów]

                            - likwidacja i zesłanie Kozaków dońskich w 1920
                        roku;

                            - dziesiątki tysięcy zmarłych w obozach
                        koncentracyjnych w latach 1918-1930; - prawie 690
                        tysięcy zamordowanych podczas Wielkiej Czystki z lat
                        1937-1938; - zesłanie 2 milionów kułaków (lub rzekomych
                        kułaków) w okresie 1930-1932;

                            - 6 milionów Ukraińców [nawet do 10 milionów] zmarłych wskutek
                        sprowokowanego głodu, któremu nie próbowano zaradzić, w
                        latach 1932-1933; [głód został celowo wywołany]

                            - deportacja setek tysięcy Polaków, Ukraińców,
                        Bałtów, Mołdawian i mieszkańców Besarabii w latach
                        1939-1941 i 1944-1945;

                            - deportacja Niemców znad Wołgi w 1941 roku;

                            - deportacja Tatarów krymskich w 1943 roku;

                            - deportacja Czeczenów w 1944 roku;

                            - deportacja Inguszy w 1944 roku;

                            - deportacja i eksterminacja populacji miejskiej w
                        Kambodży w latach 1975-1978;

                            - powolne wyniszczanie mieszkańców Tybetu przez
                        Chińczyków, trwaj±ce od 1950 roku itd.

                            Nie sposób wyliczyć zbrodni leninizmu i stalinizmu,
                        często niewolniczo niemal powielanych przez reżimy Mao
                        Zedonga, Kim Ir Sena czy Pol Pota.

                            Pozostaje do rozstrzygnięcia problem poznawczy: czy
                        w swoich opisach i interpretacjach faktów historyk może
                        odwoływać się do pojęć "zbrodni przeciwko ludzkości" i
                        "ludobójstwa", które, jak zauważyliśmy, są właściwe
                        dziedzinie prawa? Czy pojęcia te nie są zbyt związane z
                        wymogami chwili - jak na przykład potępienie nazizmu w
                        Norymberdze - aby można je było zastosować w
                        rozważaniach historycznych, których celem jest analiza
                        średnioterminowa? Z drugiej zaś strony, czy pojęcia te
                        nie są zbyt obciążone "wartościami", które mogą
                        "zafałszować" obiektywizm badań historycznych?

                            Jeżeli chodzi o pierwszą kwestię, dzieje naszego
                        stulecia wykazały, że masowe zabójstwa, dokonywane przez
                        państwa i partie-państwa, nie były typowe jedynie dla
                        nazistów. Bośnia i Ruanda świadczą o tym, że praktyki te
                        przetrwały i z pewnością będą stanowić jedną z cech
                        charakterystycznych XX wieku.

                         Oprócz zagadnienia bezpośredniej odpowiedzialności
                        sprawujących władzę komunistów należy rozważyć także
                        zagadnienie współudziału. Kanadyjski kodeks karny,
                        poprawiony w 1987 roku, stanowi w artykule 7 (3.77), że
                        przestępstwa związane ze zbrodnią przeciwko ludzkości
                        obejmuj± przestępstwa usiłowania, współudziału,
                        doradztwa, pomocy, podżegania lub faktycznego
                        współudziału.

8/ Do zbrodni przeciwko ludzkości zalicza
                        się również - artykuł 7 (3.76) - "usiłowanie, spisek,
                        współudział po fakcie, radę lub namowę do tego faktu"
                        (podkreślenie autora). Tymczasem od lat dwudziestych po
                        lata pięćdziesiąte tego wieku komuniści na całym
                        świecie, a i wiele innych osób, przyklaskiwali gorąco
                        najpierw polityce Lenina, potem zaś Stalina. Setki
                        tysięcy ludzi wstąpiły w szeregi Międzynarodówki
                        Komunistycznej i lokalnych sekcji "światowej partii
                        rewolucyjnej". Od lat pięćdziesiątych po lata
                        siedemdziesiąte kolejne setki tysięcy osób oddawały
                        cześć Wielkiemu Sternikowi chińskiej rewolucji,
                        wychwalając zalety Wielkiego Skoku lub "rewolucji
                        kulturalnej". Jeszcze później niejednokrotnie
                        grawitowało w objęcia władzy przez Pol Pota.

9/ Wiele
                        osób powie, że "nie wiedziało". To prawda, że wiedza na
                        ten temat nie zawsze była łatwo dostępna, ponieważ
                        reżimy komunistyczne uczyniły z tajności jedną ze swych
                        ulubionych broni. Bardzo często jednak niewiedza
                        wynikała z zaślepienia wywołanego wiarą aktywisty. A
                        przecież od lat czterdziestych i pięćdziesiątych wiele
                        faktów było już znanych i nie można ich było
                        zakwestionować. Tymczasem liczni pochlebcy, porzucając
                        swoich wczorajszych idoli, czynili to cicho i
                        dyskretnie. Jak zatem ocenić zasadniczy brak moralności,
                        który pozwala w głębi ducha wyprzeć się przekonań ongiś
                        głoszonych publicznie i nie wyciągnąć z tego żadnej
                        nauki?

                            Robert Conquest, jeden z pionierów badań nad
                        terrorem komunistycznym, pisał w 1969 roku: „Fakt, że
                        tylu ludzi w istocie "przełknęło" [Wielką Czystkę], był
                        niewątpliwie jednym z czynników, dzięki którym czystka
                        stała się możliwa. Z pewnością procesy nie odegrałyby
                        takiej roli, gdyby nie zostały uwiarygodnione przez
                        niektórych zagranicznych, a więc "niezależnych"
                        komentatorów. Przynajmniej w jakiejś mierze powinni oni
                        ponosić odpowiedzialność za współudział w tych
                        morderstwach politycznych; na pewno zaś winni odpowiadać
                        za to, że zostały one powtórzone, ponieważ pierwszy
                        proces - Zinowjewa [w 1936 roku] - cieszył się
                        niezasłużoną wiarygodnością”.

10/

                            Je¶śi tą miarą moralną i intelektualną oceniać
                        współwinę niekomunistów, to co należy powiedzieć o
                        współudziale komunistów? Choć niekiedy nawet wydawało
                        się, iż Louis Aragon krytykował stalinizm, to nie
                        zapomnieliśmy przecież, że w poemacie z 1931 roku wezwał
                        z własnej woli do utworzenia komunistycznej policji
                        politycznej we Francji.

11/

                            Joseph Berger, dawny urzędnik Kominternu, który padł
                        ofiarą czystki i poznał obozowe życie, cytuje list
                        kobiety zesłanej do GUŁagu, która po powrocie z łagru
                        pozostała nadal członkiem partii:

                            „Komuniści z mojego pokolenia zaakceptowali
                        autorytet Stalina. Wyrazili zgodę na jego zbrodnie.
                        Odnosi się to nie tylko do komunistów sowieckich, ale i
                        do komunistów z całego świata, a to piętno obci±ża nas
                        indywidualnie i zbiorowo. Możemy je zmazać, nie
                        dopuszczając do tego, aby coś podobnego się powtórzyło.
                        Co się stało? Czy wtedy straciliśmy rozum, czy teraz
                        zdradziliśmy komunizm? Prawda jest taka, że my wszyscy,
                        nawet ci, którzy byli najbliżej Stalina, uczyniliśmy ze
                        zbrodni ich przeciwieństwo. Uznaliśmy je za istotny
                        wkład w budowę socjalizmu. Sądziliśmy, że wszystko, co
                        zwiększa polityczną siłę partii komunistycznej w Zwi±zku
                        Sowieckim i na świecie, przyczynia się do zwycięstwa
                        socjalizmu. Nigdy nie przyszło nam do głowy, że w łonie
                        komunizmu może zachodzić konflikt między polityką a
                        etyką”.

12/

                            Berger ze swej strony nadaje tej wypowiedzi inny
                        odcień: „Choć można potępić postawę tych, którzy
                        zaakceptowali politykę Stalina - a nie wszyscy komuniści
                        to uczynili - to jednak trudno im zarzucać, że nie
                        uniemożliwili zbrodni. Wiara w to, że nawet wysoko
                        postawieni ludzie mogli pokrzyżować plany Stalina,
                        świadczy o całkowitym niezrozumieniu jego bizantyjskiego
                        despotyzmu”.

                            Berger może jeszcze przytoczyć na swe
                        usprawiedliwienie, że przebywał w Związku Sowieckim, a
                        zatem został wciągnięty przez piekielną machinę, której
                        nie mógł się wymknąć. Ale co zaślepiało komunistów z
                        Europy Zachodniej - nie doświadczających bezpośrednio
                        przemocy NKWD - do tego stopnia, że nieustannie
                        wychwalali system i jego przywódcę? Czarodziejski napój,
                        który ich uzależnił, musiał mieć wielk± moc! W ksi±żce o
                        rewolucji rosyjskiej i historii ZSRR, zatytułowanej
                        "Sowiecka tragedia", Martin Malia uchyla r±bka
                        tajemnicy, mówiąc o "owym paradoksie wielkiego ideału,
                        który prowadzi do wielkiej zbrodni".

13/ Annie Kriegel,
                        inna znana badaczka komunizmu, kładzie nacisk na niemal
                        nieuchronne występowanie dwóch stron komunizmu - jasnej
                        i ciemnej.

                            Pierwsze obja¶nienie tego paradoksu daje Tzvetan
                        Todorov: „Człowiek żyjący w zachodniej demokracji
                        pragn±ł wierzyć, że totalitaryzm jest całkowicie obcy
                        naturalnym ludzkim dążeniom. Otóż gdyby tak było,
                        totalitaryzm nie utrzymałby się tak długo ani nie
                        pociągnął za sobą tylu ludzi. Wprost przeciwnie, jest to
                        straszliwie skuteczna machina. Ideologia komunistyczna
                        proponuje wizję lepszego społeczeństwa i pobudza nasze
                        pragnienia. Czyż bowiem chęć przekształcenia świata w
                        imię ideału nie jest nieodłączną cechą ludzkiej natury?
                        [...] Ponadto społeczeństwo komunistyczne zdejmuje z
                        jednostki odpowiedzialność - decyduj± zawsze "oni". A
                        przecież odpowiedzialność to często ciężar trudny do
                        uniesienia. [...] Atrakcyjność systemu totalitarnego,
                        jakiej bardzo wiele osób nieświadomie ulega, wynika z
                        pewnego strachu przed wolności± i odpowiedzialnością, co
                        wyjaśnia popularność wszystkich ustrojów autorytarnych
                        (tezę tę postawił Erich Fromm w "Ucieczce od wolności");
                        już La Boetie mówił, że istnieje "dobrowolna
                        niewola".

14/

                            Współudział tych, którzy dobrowolnie oddali się w
                        niewolę, nie zawsze był abstrakcyjny i teoretyczny.
                        Akceptacja i/lub rozpowszechnianie propagandy służącej
                        ukrywaniu prawdy były i są współudziałem czynnym.
                        Jedynym bowiem, chociaż - jak tego dowiodła tragedia w
                        Ruandzie - nie zawsze skutecznym sposobem zwalczania
                        masowych zbrodni, popełnianych w tajemnicy, z dala od
                        niedyskretnych spojrzeń, jest ich publiczne ujawnienie.

                            [...]

                            Od lat dwudziestych po lata czterdzieste naszego
                        wieku komunizm gwałtownie piętnował terror stosowany
                        przez reżimy faszystowskie. Gdy jednak spojrzymy na
                        liczby, okazuje się, że i tu sprawa nie jest taka
                        prosta. To prawda, że włoski faszyzm, który pojawił się
                        pierwszy i otwarcie nazwał się "totalitarnym",
                        odpowiedzialny jest za więzienie, a często i
                        maltretowanie przeciwników politycznych; rzadko jednak
                        posuwano się do zabójstwa. W połowie lat trzydziestych
                        we Włoszech było paruset więźniów politycznych i
                        kilkuset confinati - umieszczonych na wyspach, w dobrze
                        strzeżonych miejscach - przyznać jednak trzeba, że
                        wygnańców politycznych liczono na dziesi±tki tysięcy.

                            Aż do wojny terror nazistowski wymierzony był w
                        kilka grup. Przeciwnicy reżimu - przede wszystkim
                        ści, socjaliści, anarchiści i niektórzy zwi±zkowcy
                        - byli prześladowani w sposób jawny, osadzani w
                        więzieniach, głównie zaś internowani w obozach
                        koncentracyjnych, gdzie podlegali surowym rygorom. W
                        latach 1933-1939 w obozach i więzieniach zamordowano z
                        wyroku lub bez około 20 tysięcy lewicowych aktywistów,
                        nie mówi±c o wewnętrznych porachunkach nazistów, takich
                        jak "noc długich noży" w czerwcu 1934 roku. Inn±
                        kategorią osób skazanych na śmierć byli Niemcy, którzy
                        nie odpowiadali kryterium rasowemu "wysokiego,
                        jasnowłosego Aryjczyka" - chorzy umysłowo, kaleki,
                        starcy. Hitler postanowił podjąć tę akcję przy okazji
                        wojny: między końcem 1939 a początkiem 1941 roku 70
                        tysięcy Niemców zdążyło paść ofiarą programu eutanazji,
                        dokonywanej przy użyciu gazu, dopóki wobec protestu
                        Kościołów nie zaniechano tych działań. Opracowane
                        wówczas metody gazowania zastosowano do trzeciej grupy
                        ofiar - Żydów. Do wybuchu wojny metody segregacji
                        rasowej zostały upowszechnione; do największego
                        nasilenia prześladowań Żydów doszło podczas pogromu
                        "kryształowej nocy", kiedy poniosło śmierć wieleset
                        ludzi, a 35 tysięcy deportowano do obozów
                        koncentracyjnych.

                           


                            Naszym celem nie jest sporządzenie jakiegoś
                        makabrycznego arytmetycznego porównania, zaksięgowanie
                        potworności ani ustalenie hierarchii okrucieństwa. Fakty
                        jednak uparcie dowodzą, że reżimy komunistyczne winne są
                        zgładzenia około 100 milionów istot ludzkich, podczas
                        gdy nazizm odpowiada za śmierć około 25 milionów. To
                        proste stwierdzenie powinno pobudzić co najmniej do
                        refleksji nad podobieństwem między reżimem, który już w
                        1945 roku uznano za najbardziej zbrodniczy ustrój
                        stulecia, a reżimem komunistycznym, który aż do 1991
                        roku był uznawany na arenie międzynarodowej i do dziś
                        dzierży władzę w pewnych krajach, jego wyznawcy zaś
                        rozsiani są po całym świecie. Jeżeli nawet wiele partii
                        komunistycznych uznało po jakimś czasie prawdziwość
                        zbrodni stalinizmu, to przecież większość z nich nie
                        zrezygnowała z zasad Lenina ani też nie stawia sobie
                        pytań odnoszących się do własnego udziału w represjach.

                            Metody opracowane przez Lenina i usystematyzowane
                        przez Stalina i ich uczniów nie tylko przypominają
                        metody nazistów, ale bardzo często były także wcześniej
                        zastosowane. .



                            Z końcem lat dwudziestych GPU (nowa nazwa Czeka)
                        wprowadziła metodę kontyngentów: każdy region, każdy
                        obwód zobowiązany był do aresztowania, zesłania lub
                        rozstrzelania określonego odsetka ludzi wywodzących się
                        z "wrogich" warstw społecznych. Proporcje były ustalane
                        centralnie przez kierownictwo partii. Szaleństwo
                        planowania i mania statystyczna odnosiły się nie tylko
                        do gospodarki, ale objęły także sam terror. Od 1920
                        roku, po zwycięstwie Armii Czerwonej nad białą armią na
                        Krymie, zaczęły pojawiać się metody statystyczne, a
                        nawet socjologiczne: ofiary wybierano zgodnie z
                        określonymi kryteriami, ustalonymi na podstawie
                        kwestionariuszy, których wypełnienia nikt nie mógł
                        uniknąć. Podobne metody "socjologiczne" Rosjanie mieli
                        zastosować przy organizowaniu deportacji i masowych
                        morderstw w państwach bałtyckich i w okupowanej Polsce w
                        latach 1939-1941. Przewóz deportowanych w bydlęcych
                        wagonach wywoływał podobne zamieszanie jak u nazistów. W
                        latach 1943-1944, podczas działań wojennych, Stalin
                        kazał ściągnąć z frontu tysiące wagonów i setki tysięcy
                        ludzi ze specjalnych oddziałów NKWD, aby w krótkim,
                        kilkudniowym terminie dokona, sprawnej wywózki ludów z
                        Kaukazu. Ta ludobójcza logika - polegająca według
                        francuskiego kodeksu karnego na "całkowitym lub
                        częściowym wyniszczeniu określonej grup: narodowej,
                        etnicznej, rasowej lub religijnej albo grupy określonej
                        na podstawie jakiegokolwiek innego arbitralnego
                        kryterium" - zastosowana przez władzę komunistyczną.

           .16/

                            Za każdym razem terror uderza nie w jednostki, lecz
                        w grupy.
Ma on na celu zniszczenie grupy uznanej za
                        wrogą, która, oczywiście, jest częścią społeczeństwa,
                        ale w konsekwencji wprowadzenia ludobójczej logiki
                        zostaje w całości dotknięta prześladowaniem. A zatem
                        mechanizmy segregacji i wykluczenia stosowane przez
                        "totalitaryzm klasowy" dziwnie przypominają mechanizmy
                        "totalitaryzmu rasowego". Przyszłe społeczeństwo
                        nazistowskie miało być zbudowane na idei "czystej rasy",
                        przyszłe społeczeństwo komunistyczne - na idei klasy
                        proletariuszy, bez jakichkolwiek burżuazyjnych odpadków.
                        Przekształcenie obu społeczeństw miało się dokonać w
                        taki sam sposób, jeżeli nawet kryteria wykluczenia nie
                        były takie same. Dlatego też błędne jest twierdzenie, że
                        komunizm ma charakter uniwersalny: jeżeli bowiem snuje
                        się zamierzenie na skalę światową, nie można zakładać,
                        podobnie jak zakładał nazizm, iż pewna część ludzkości
                        nie ma prawa do istnienia; różnica bowiem polega jedynie
                        na tym, że nazistowski podział rasowy i terytorialny
                        zastępuje podział na warstwy (klasy). Leninowskie,
                        stalinowskie i maoistowskie zbrodnie oraz doświadczenie
                        kambodżańskie stawiaj± więc przed ludzkości, a także
                        przed prawnikami i historykami, nowe pytanie: w jaki
                        sposób określić zbrodnię, która polega na eksterminacji
                        ze względów politycznych i ideologicznych już nie
                        jednostek czy grup przeciwników, ale wielkich części
                        społeczeństwa? Czy należy wynaleĽć now± nazwę?
                        Przychylają się do tego niektórzy autorzy anglosascy;
                        utworzyli nawet termin "politykobójstwo". Czy też, jak
                        to czynią czescy prawnicy, wszystkie zbrodnie popełnione
                        przez reżim komunistyczny należy nazwać po prostu
                        "zbrodniami komunizmu"?

                          

                            Nie sposób tu nie dostrzec silnego kontrastu.
                        Zwycięzcy z 1945 roku z mocy prawa uczynili zbrodnię, a
                        zwłaszcza ludobójstwo Żydów, centralnym punktem
                        oskarżenia, które postawili nazizmowi. Od dziesi±tków
                        lat wielu badaczy na całym świecie pracuje nad tym
                        zagadnieniem. Poświęcono mu tysiące książek, dziesiątki
                        filmów, niektóre z nich, jak "Noc i mgła", "Shoah",
                        "Wybór Zofii" czy "Lista Schindlera", zyskały duży
                        rozgłos. Raul Hilberg, że wymienimy tylko jego, swoją
                        najważniejszą pracę poświęcił szczegółowemu opisowi
                        sposobów uśmiercania Żydów w Trzeciej Rzeszy.

17/

                            Tymczasem zbrodni komunistycznych nie traktuje się w
                        ten sam sposób. Podczas gdy Himmler czy Eichmann to
                        znane na całym świecie symbole współczesnego
                        barbarzyństwa, nazwiska Dzierżyńskiego, Jagody czy
                        Jeżowa ogromnej liczbie ludzi nic nie mówią. Lenin, Mao,
                        Ho Chi Minh, a nawet Stalin ciesz± się nadal
                        zadziwiającym szacunkiem. Pewna państwowa instytucja
                        francuska, Loto, wykazała taki brak rozeznania, że
                        wł±czyła Stalina i Mao do jednej ze swoich kampanii
                        reklamowych! Kto wpadłby na pomysł, aby w takiej
                        sytuacji posłużyć się Hitlerem lub Goebbelsem?

                            Wyjątkowa uwaga, jaką poświęca się zbrodniom
                        hitlerowskim, jest w pełni uzasadniona. Taka jest bowiem
                        wola pozostałych przy życiu świadków zagłady, badaczy,
                        którzy pragną zrozumieć, oraz autorytetów moralnych i
                        politycznych chcących potwierdzić wartości
                        demokratyczne. Dlaczego więc świadectwa dotyczące
                        zbrodni komunistycznych znajdują tak słaby oddźwięk w
                        opinii publicznej? Skąd się bierze zakłopotanie
                        polityków? I przede wszystkim dlaczego na temat
                        komunistycznej katastrofy, która w ciągu osiemdziesięciu
                        lat zdołała dotknąć niemal trzecią część rodzaju
                        ludzkiego na czterech kontynentach, panuje "akademickie"
                        milczenie? Z czego wynika niemożność poddania analizie -
                        jako głównego punktu - tak zasadniczego składnika
                        komunizmu, jak zbrodnia, zbrodnia masowa, zbrodnia ujęta
                        w system, zbrodnia przeciwko ludzkości? Czy chodzi tu o
                        niezdolność zrozumienia? Czy raczej o świadome
                        nieprzyjmowanie do wiadomości, o strach przed
                        zrozumieniem?

                            Przyczyny tego przysłaniania prawdy s± różnorodne i
                        złożone. Przede wszystkim odegrała tu rolę klasyczna
                        potrzeba oprawców, aby nieustannie zacierać ślady
                        zbrodni, jak również ich pragnienie, by uzasadnić to,
                        czego nie mogli zamaskować. "Tajny referat" Chruszczowa
                        z 1956 roku,18/ pierwsze wyznanie zbrodni komunizmu
                        przez jednego z jego przywódców, to również raport
                        oprawcy, który pragnie ukryć własne zbrodnie (jako
                        przywódcy ukraińskiej partii komunistycznej w okresie
                        największego nasilenia terroru), przypisując je
                        wyłącznie Stalinowi i zasłaniając się koniecznością
                        podporządkowania rozkazom; zataja większość zbrodni,
                        wspominając tylko o ofiarach wśród komunistów, o wiele
                        mniej licznych niż inne, i określa te zbrodnie
                        eufemistycznie - nazywa je "wypaczeniami okresu
                        stalinowskiego", by uzasadnić dalsze trwanie systemu
                        przy zachowaniu tych samych zasad, tych samych struktur,
                        a nawet tych samych ludzi.

                            Chruszczow mówi o tym bez ogródek, opisuj±c
                        sprzeciwy, jakie napotkał podczas przygotowywania
                        tajnego referatu, zwłaszcza ze strony jednego z
                        zaufanych ludzi Stalina: „Kaganowicz był takim
                        potakiwaczem, który poderżnąłby gardło własnemu ojcu,
                        gdyby Stalin tylko mrugnął, mówiąc, że to dla dobra
                        sprawy; oczywiście sprawy stalinowskiej. [...]. Spierał
                        się ze mną w strachu o własną skórę. Gorączkowo pragnął
                        uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności.Co się tyczy
                        zbrodni, Kaganowicz chciał tylko jednego: pewności, że
                        ślad po nich został zatarty.”

19/

                            [...]

                            Udział komunistów w wojnie i zwycięstwie nad
                        nazizmem doprowadził ostatecznie do triumfu pojęcia
                        antyfaszyzmu, stosowanego na lewicy jako kryterium
                        prawdy; rzecz jasna, komuniści wystąpili jako najlepsi
                        jego wyraziciele i obrońcy. W końcu antyfaszyzm stał się
                        dla komunizmu rodzajem znaku firmowego i nietrudno było
                        w jego imię uciszać przeciwników. Ten zasadniczy problem
                        jest przedmiotem bardzo przejrzystych analiz François
                        Fureta. Ponieważ alianci uznali pokonany nazizm za
                        ucieleśnienie "Zła absolutnego", komunizm niemal
                        automatycznie znalazł się w obozie Dobra. Wynikało to
                        jasno z przebiegu procesu norymberskiego, w którym
                        Rosjanie byli oskarżycielami. W taki oto sposób zręcznie
                        ukryto kłopotliwe - z punktu widzenia wartości
                        demokratycznych - wydarzenia, jak pakty
                        niemiecko-sowieckie z 1939 roku lub masakrę katyńską.
                        Zwycięstwo nad nazizmem miało stanowić dowód wyższości
                        systemu komunistycznego. W Europie wyzwolonej przez
                        Amerykanów wywołało przede wszystkim uczucie
                        wdzięczności w stosunku do Armii Czerwonej (której
                        okupacji nie trzeba było znosić) i jednocze¶nie poczucie
                        winy wobec poświęcenia narodów Związku Sowieckiego.
                        Uczuć tych komunistyczna propaganda nie omieszkała
                        wykorzystać.

(1) Zob. Kostas Papionannou, “Les Marxistes“, „J'ai lu“, Paris 1965.
(2) Andre Frossard, “Le Crime contre I'humanite”, Robert Laffont, Paris 1987.
(3) Wasilij Grossman, Wszystko płynie, tłum. Wiera Bieńkowska, Współpraca, Wwa 1990, s. 174.
(4) Jacques Baynac, “La Terreur sous Lenine”, Le Sagittaire, Paris 1975 [cyt. za: Aleksander Sołżenicyn, „Archipelag GUŁag”, tłum. Jerzy Pomianowski, t. 1, Nowe Wyd. Polskie, Wwa 1991, s. 38. (przyp. red.).
(5) Gracchus Babeuf, „La Guerre de Vendee et le systeme de depopulation“, Tallandier, Paris 1987.
(6) W: J.-P. Azema, F. Bedarida, „Dictionnaire des annees de tourmente“, Flammarion, Paris 1995, s.777.
(7) Pierre Vidal-Naquet, „Reflexions sur le genocide“, La Decouverte, Paris 1995, s. 268. Autor pisze zresztą: „Mówiono o Katyniu i masakrze w 1940 roku oficerów polskich, więźniów rosyjskich. Katyń dokładnie mieści się w definicji norymberskiej”.
(8) Denis Szabo, Alain Joffe, „La repression des crimes contre l'humanite et de crimes de guerre au Canada”, w: Marcel Colin (red.), “Le Crime contre I'Humanite”, Eres, Ramonville Saint-Agne 1996, s. 65.
(9) Zob. Jean-Noel Darde, „Le Ministere de la Verite: histoire d'un genocide dans le journal “L'Huma- nite”, Le Seuil, Paris 1984.
(10) Robert Conquest, “La Grande Purge”, “Preuves” z 11.11.1969.
(11) Zob. Louis Aragon, „Prelude au temps des cerises”, cyt. przez Jeana Malaquais, “Le Nomme Louis Aragon ou le patriote professionel”, suplement do „Masses” z 11 1947.
(12) Joseph Berger, „Le Naufrage d'une generation“, Denoel, Paris 1974, s. 255.
(13) Martin Ma1ia, „Sowiecka tragedia. Historia komunistycznego imperium rosyjskiego 1917-1991”, tłum. Magdalena Hułas, Elżbieta Wyzner, Wyd. Philip Wilson, Wwa 1998, s. 14.
(14) Tzvetan Todorov, „L'Homme depayse”, Le Seuil, Paris 1996, s. 36.
(15) Rudolf Hoss, „Autobiografia Rudolfa Hossa, komendanta obozu oświęcimskiego", tłum. Wiesia,
Grzymski, Wyd. Prawnicze, Wwa 1990, s. 159.
(16) W. Grossman, „Wszystko płynie”, ss. 102-103.
(17) Raul Hilberg, „La Destruction des Juifs d'Europe”, Fayard, Paris 1988.
(18) Liczne polskie wydania referatu pt. „O kulcie jednostki i jego następstwach”. (przyp. red.).
(19) Nikita Khrouchtchev, Souvenirs, Robert Laffont, Paris 1971, s. 330.
(20) Witold Gombrowicz, Testament, Res Publica, Wwa 1990, s. 65.

Zmieniony ( Wtorek, 30 Wrzesień 2008 18:19 )