Sowieckie Deportacje

Listy z Syberii 1863 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 18 Listopad 2008 10:24

"Cz艂owiek jest surowym materya艂em, z kt贸rego wychowanie albo arcydzie艂o, albo potwora zrobi膰 mo偶e. Przyjemnie jest mi wiedzie膰, 偶e czujesz wa偶no艣膰 tych zatrudnie艅. Gdyby偶 si臋 tak wsz臋dzie dzia艂o, to wp艂yn臋艂oby to na szcz臋艣cie rodzin, a przez rodziny na Nar贸d"


(List z 6 maja 1864 r.)
Rady z Syberii
聽聽 聽

聽聽 聽
W roku wybuchu Powstania Styczniowego warszawski kupiec Leon Krupecki uda艂 si臋 - przymusowo - na Wsch贸d, a 艣ci艣lej rzecz bior膮c, na Dalek膮 P贸艂noc. W listach do najbli偶szych zawar艂 pami臋tnik swojego duchowego dojrzewania na zes艂aniu; jego leitmotivem s膮 wskaz贸wki dotycz膮ce wychowania pi膮tki dzieci. Wiele z nich brzmi zaskakuj膮co aktualnie, a nawet - cho膰 mo偶e si臋 to wydawa膰 paradoksalne - bardzo nowocze艣nie. Mog膮 i dzi艣 przyda膰 si臋 rodzicom zatroskanym, by nie zmarnowa膰 szansy, jak膮 jest wychowanie dzieci w bezpiecznych 艣cianach rodzinnego domu.

Pierwowz贸r Wokulskiego
Leon Krupecki to barwna posta膰 zwi膮zana z XIX-wieczn膮 Warszaw膮. R贸d Krupeckich od pokole艅 zamieszkiwa艂 po艂udniowo-wschodnie Kresy Rzeczypospolitej. Atanazy Krupecki (1570-1651) by艂 w艂adyk膮 unickim i biskupem przemyskim i samborskim; Andrzej Grzegorz Krupecki (1644-1725) - rektorem Akademii Krakowskiej; 艁ukasz Krupecki, dziad Leona - w艂a艣cicielem maj膮tku pod Kaliszem, w 1798 r. uzyska艂 potwierdzenie szlachectwa.


Sytuacja maj膮tkowa rodzic贸w Leona, Romualda i J贸zefy ze Szczepanowskich by艂a na tyle trudna, 偶e bohater tej opowie艣ci by艂 zmuszony wcze艣nie si臋 usamodzielni膰 i zarabia膰 na swoje utrzymanie. (Ojciec pracowa艂 w administracji maj膮tku Lubomirskich w Przemyskiem). Kariera zawodowa i p贸藕niejsze dzieje Leona Krupeckiego tak bardzo przypominaj膮 koleje 偶ycia bohatera "Lalki" Boles艂awa Prusa, 偶e trudno oprze膰 si臋 wra偶eniu, i偶 to w艂a艣nie on by艂 pierwowzorem Stanis艂awa Wokulskiego. Ten w艂a艣ciciel kilku wytwornych sklep贸w kolonialnych, usytuowanych w presti偶owych punktach stolicy, cz艂owiek oczytany, rozpolitykowany, zaprzyja藕niony z warszawskimi ksi臋garzami, wspomagaj膮cy hojnie ubog膮 studiuj膮c膮 m艂odzie偶, rozpoczyna艂 jako skromny subiekt w sklepie Franciszka Mentzla przy Elektoralnej. Zdolno艣ci i ogromna pracowito艣膰 spowodowa艂y, 偶e Mentzel, znany warszawski kupiec, bez opor贸w odda艂 mu za 偶on臋 sw膮 c贸rk臋, Mari臋. Mieli pi臋cioro dzieci, mieszkali w pa艂acu na Koszykach, kt贸ry by艂 ich w艂asno艣ci膮, a zosta艂 ufundowanym przez kr贸la Stanis艂awa Augusta, za艣 od pocz膮tku lat 60. XIX wieku w Pa艂acu Zamoyskich na Krakowskim Przedmie艣ciu.


W艂a艣nie z jego okien 19 wrze艣nia 1863 roku dokonano nieudanego zamachu na rosyjskiego namiestnika, hrabiego Berga. Policja carska aresztowa艂a wszystkich m臋偶czyzn mieszkaj膮cych w pa艂acu, Leon Krupecki zosta艂 wi臋藕niem X pawilonu cytadeli, podczas gdy jego 偶ona i dzieci musieli patrze膰 na brutalne pl膮drowanie przez Rosjan ich mieszkania, a nast臋pnie na jego dewastacj臋 i grabie偶. Pa艂ac zamieszkiwa艂o w tym czasie wiele znanych rodzin, w wyniku barbarzy艅skiej akcji z okien polecia艂y ca艂e biblioteki, m.in. przygotowywane do druku ilustrowane r臋kopisy D艂ugosza, w艂asno艣膰 ksi臋cia Tadeusza Lubomirskiego, bezcenne obrazy i meble. To w艂a艣nie wtedy na bruk spad艂 fortepian Chopina (w艂asno艣膰 siostry kompozytora, Izabelli Barci艅skiej). Po tym bezprzyk艂adnym barbarzy艅stwie pod oknami pa艂acu utworzono kopiec z mebli, dzie艂 sztuki i pami膮tek historycznych, kt贸ry na rozkaz Berga podpalono.

Z innej perspektywy
W chwili gdy Leon Krupecki opuszcza艂 Warszaw臋, najstarsza jego c贸rka mia艂a dwana艣cie lat, najm艂odszy syn - dwa lata. Akta S膮du Wojennego zawieraj膮 nast臋puj膮c膮 charakterystyk臋 zes艂a艅ca: Jest to "cz艂owiek mog膮cy, dzi臋ki swym rozleg艂ym stosunkom wywiera膰 najbardziej szkodliwy wp艂yw na umys艂y tamtejszej ludno艣ci". Zes艂any zostaje do odleg艂ych guberni "pod jak najbardziej surowy nadz贸r policji". W "spisie os贸b zes艂anych do Cesarstwa" akcentuje si臋 jego szlachectwo i zaznacza, i偶 "nale偶a艂 do liczby cz艂onk贸w kierownictwa rewolucyjnego". Jednak 艣ledztwo nie udowodni艂o osobistego udzia艂u Leona Krupeckiego w zamachu na namiestnika. W zwi膮zku z tym zes艂anie nie mia艂o charakteru bardzo represyjnego; istot膮 kary by艂a roz艂膮ka z najbli偶szymi.


Leon Krupecki natychmiast zamieni艂 sw贸j nowy dom na Syberii w czytelni臋, wypo偶yczalni臋 ksi膮偶ek, miejsce dyskusji. Pomaga艂 te偶 wy偶ywi膰 si臋 braciom zes艂a艅com poprzez zorganizowanie sto艂贸wki. Ze wszystkich jego dzia艂a艅 na dalekiej P贸艂nocy przebija艂a energia i 偶ywotno艣膰 cz艂owieka, kt贸ry nie zamierza straci膰 bezowocnie nawet jednej chwili 偶ycia i przymusow膮 bezczynno艣膰 po艣wi臋ca na rozw贸j intelektualny. (Co nie znaczy, 偶e z w艂a艣ciw膮 sobie inwencj膮 i optymizmem nie przygotowywa艂 si臋 tak偶e do organizowania sp贸艂ki, kt贸ra mia艂aby przej膮膰 jedn膮 z syberyjskich kopal艅 z艂ota).


W miar臋 jak warszawski zes艂aniec poznawa艂 realia Dalekiej P贸艂nocy, ros艂o w nim pragnienie wyposa偶enia w艂asnych dzieci w ten rodzaj wykszta艂cenia domowego, kt贸ry stanowi艂by antidotum na wp艂ywy obcej i wrogiej cywilizacji. Nie pisze w swoich listach wprost o przera偶eniu, jakim napawa艂a go rzeczywisto艣膰 kraju, w kt贸rym si臋 znalaz艂, jednak z listu na list - pisywa艂 je do 偶ony co dwa tygodnie - pog艂臋bia si臋 jego refleksja na temat cel贸w wychowania i wykszta艂cenia dzieci. Potomek historycznego rodu spojrza艂 na swoje 偶yciowe zadania z perspektywy odmiennych reali贸w i zdo艂a艂 uchwyci膰 istot臋 swego ojcowskiego powo艂ania: nie tylko zapewnienie bytu materialnego rodzinie, ale czuwanie nad tym, by wprowadzi膰 swoich najbli偶szych w 艣wiat wysokiej, 艣wiadomie prze偶ywanej kultury duchowej.


Ten szlachcic i przedsi臋biorca, cz艂owiek czynu, dzi臋ki p贸艂torarocznemu zes艂aniu staje si臋 cz艂owiekiem g艂臋boko refleksyjnym, zastanawiaj膮cym si臋 nad sensem swojego 偶ycia, cz艂owiekiem, kt贸rego ma艂偶e艅stwo i ojcostwo inspiruje do rozeznania drogi swego 偶ycia.
Przypatrzmy si臋 zatem jego syberyjskim odkryciom.

"Nat艂ok uczu膰 zachwyca艂 m膮 dusz臋"
"Podr贸偶 przeby艂em szcz臋艣liwie i przy dobrem zdrowiu" - pisa艂 w pierwszym li艣cie do 偶ony, 18 grudnia 1863 roku, po przebyciu 3700 km przez Moskw臋, Jekaterynburg, Kaza艅, Kir贸w, Perm, Kungur i Swierd艂owsk.
Dla uspokojenia 偶ony Leon Krupecki pr贸buje j膮 przekona膰, 偶e czuje si臋 nie jak wi臋zie艅, ale jak podr贸偶nik, kt贸ry ma oto niepowtarzaln膮 okazj臋, by zobaczy膰 艣wiat. Dochodzi do wniosku, 偶e podr贸偶owanie - niezale偶nie od okoliczno艣ci - jest rzecz膮 ze wszech miar korzystn膮 i ju偶 w drugim li艣cie z Syberii namawia 偶on臋, by czym pr臋dzej wybra艂a si臋 z dzie膰mi do Drezna. Nawet lekko jej przygania: "Zasiedzia艂a艣 si臋 w domu i dlatego z tak膮 trudno艣ci膮 podr贸偶 odbywa膰 Ci przyjdzie. Ja, co si臋 tak raz porz膮dnie przejecha艂em, wskutek tego nabra艂em ch臋ci do podr贸偶y i Ciebie do niej zach臋cam" (List II bez daty).


"Od Kazania jechali艣my na ko艂ach po dobrej grudzie", relacjonuje 18 grudnia 1863 roku. "Dobry mr贸z zajrza艂 w oczy. Nast膮pi艂a sanna, kt贸r膮 par臋set mil jecha艂em. Przeje偶d偶aj膮c przez G贸ry Uralskie zdawa艂o mi si臋, 偶e tu dopiero odetchn膮艂em pe艂nymi piersiami. Bawi艂y mnie kamienie, r贸wniny, g贸ry i rozpadliny, nat艂ok uczu膰 wydobywa艂 si臋 z piersi moich i zachwyca艂 m膮 dusz臋. Poi艂em si臋 tymi wra偶eniami...". W kolejnym li艣cie przestrzega jednak 偶on臋, by przypadkiem nie my艣la艂a o udaniu si臋 jego 艣ladem: "O podr贸偶y do Verchoturyi ani nie my艣l, a zw艂aszcza z dzie膰mi. Niepodobie艅stwo! Zm臋czy膰 mo偶na je w ci膮gu drogi, a przy tem wystawi膰 si臋 na wiele przykro艣ci i niebezpiecze艅stw, a na koniec zobaczyliby艣cie sto kilka cha艂up drewnianych i okolic臋 bez doktora".


"Ulokowa艂em si臋 u Wasila Dymitryjewicza Waryszy艂o", donosi. "Zajmuj臋 w jego domu stancyjk臋 z przedsionkiem". "Z naszych stron jest nas tu wi臋cej. Wizytujemy siebie nawzajem. Ksi膮偶ki, jakie ze sob膮 przywioz艂em, wypo偶yczy艂em. Towarzysze moi bardzo byli mnie i ksi膮偶kom radzi" (List z 18 grudnia 1863 r.). W innym li艣cie ods艂ania fragment 偶ycia religijnego wsp贸lnoty zes艂a艅c贸w: "Jednej niedzieli, gdy艣my wszyscy zeszli si臋 do kanonika na pacierze i modlitw臋, moi towarzysze zapomnieli ksi膮偶ki do nabo偶e艅stwa. Po偶yczyli ode mnie. A偶 tu przed modlitw膮 czytaj膮 na g艂os z ksi膮偶ki mej Twoj膮 przygan臋 tam wpisan膮, 偶e nie chodz臋 do spowiedzi. Jak powr贸c臋, musisz mnie za to przeprosi膰..." (list z 10 marca 1864 r.).
Jednak Leon Krupecki stopniowo odchodzi od relacjonowania swojego 偶ycia na zes艂aniu, w ka偶dym kolejnym li艣cie mniej jest odniesie艅 do jego sytuacji, a coraz wi臋cej rad, sugestii i zalece艅, jak najlepiej wychowa膰 dzieci.

"By dzieci w harmonii wzrasta艂y"
Ju偶 w pierwszym li艣cie zdecydowanie dopomina si臋, by w domu rozbrzmiewa艂a jak najcz臋艣ciej muzyka, przypominaj膮c, 偶e 偶yczy艂 sobie "ju偶 od dawna, 偶eby kt贸ra z pa艅 guwernantek wieczorami przy fortepianie dzieciom gra艂a i 艣piewa艂a przez ma艂膮 godzink臋. Chcia艂bym, 偶eby dzieci w tej harmonii wzrasta艂y i w uszcz臋艣liwieniu nabiera艂y s艂uchu. (...) Muzyka, 艣piew, jak m贸wi膮, to jest rozmowa siostry z bratem, to unosi w nadziemskie sfery, bo to jest harmonia Boska. Te uczucia dzieciom przela膰 trzeba".


W kolejnym li艣cie przypomina: "Prosi艂em Ci臋, Maryniu, o czytanie dzieciom, 艣piew i granie. Powtarzam wi臋c i teraz, bo jak Ci wiadomo, wczesne wra偶enia oddzia艂ywaj膮 silnie na umys艂 i serce m艂ode, a wiek m艂ody do przyj臋cia wra偶e艅 zdolniejszy". Namawia 偶on臋, by "raczy艂a przyj膮膰 do pomocy zdoln膮 nauczycielk臋, Niemk臋, nie zwa偶aj膮c na to, 偶e jest pani Bonfils [guwernantka francuska - przyp. E.P.P.], kt贸rej zdolno艣ci w wybranym zawodzie odm贸wi膰 nie mo偶na", kt贸ra "udziela艂aby lekcji muzyki i konwersacyi w niemieckim. Trzeba koniecznie postara膰 si臋 o osob臋 dobrze wychowan膮, z 艂agodnym usposobieniem, by dzieci naby艂y zr臋czno艣ci w obej艣ciu towarzyskiem i domowem, a w贸wczas pr贸cz wiadomo艣ci naukowych b臋d膮 mia艂y lekcy臋 偶ycia".


Zale偶a艂oby mu szczeg贸lnie na "zdolnym i systematycznym nauczycielu obdarzonym darem 艂atwego wys艂awiania si臋", kt贸ry "umie zap艂adnia膰 dusz臋". "Taki nauczyciel", pisze, "wi臋cej jest wart ni偶 wszystkie ksi膮偶ki, albowiem jest 偶yw膮 ksi臋g膮, pochodni膮 zapalaj膮c膮 drugie pochodnie".
Prosi, by 偶ona nie przejmowa艂a si臋 kosztami prywatnej nauki dzieci: "Nie zwa偶aj wi臋c na rozch贸d wi臋kszy, ale na to, w jaki spos贸b dzieci nasze wi臋ksz膮 korzy艣膰 z nauk osi膮gn膮膰 mog膮. To przede wszystkim uwa偶a膰 powinni艣my za 艣wi臋ty obowi膮zek rodzicielski wzgl臋dem dzieci", dodaje (w li艣cie z 10 sierpnia 1864 r.), 偶e "szcz臋艣ciem dla nich nie b臋dzie to, czy zostawimy im maj膮tek o kilka tysi臋cy z艂otych mniej czy wi臋cej, ale to, (...) by zwr贸ci膰 ich my艣li ku szlachetnym celom i doprowadzi膰 ich talenty przez Opatrzno艣膰 posiane do rozwini臋cia".

"Udziela膰 nauki ma艂o, ale wyborowej"
Zwraca uwag臋 偶onie, by starannie wybiera艂a wiersze i bajki, kt贸re maj膮 by膰 czytane dzieciom, powo艂uj膮c si臋 na "Kalendarz dla Polek na 1863 rok", kt贸ry mia艂 ze sob膮 w Verchoturyi: "Uwa偶, moja Marysiu, jak w tym kalendarzyku powiedziano o Deotymce [chodzi o Jadwig臋 艁uszczewsk膮 - przyp. E.P.P.], 偶e rodzice woleli jej udziela膰 ma艂o nauki, ale wyborowej, ni偶 obarcza膰 jej umys艂 nat艂okiem wiadomo艣ci, czemu zawdzi臋cza to, 偶e zachowa艂a p贸藕niej pierwotny zapa艂 do nauki i 艣wie偶o艣膰 pami臋ci" (List z 18 grudnia 1863 r.).


W innym li艣cie (z 10 czerwca 1864 r.), znaj膮c, najprawdopodobniej, 偶elazn膮 konsekwencj臋 偶ony w pracy z dzie膰mi, przypomina o konieczno艣ci m膮drego w tej materii umiarkowania, zw艂aszcza w odniesieniu do najm艂odszych dzieci: "... obci膮偶enie ich nadmiern膮 nauk膮 tamowa艂oby rozw贸j zdolno艣ci przyrodzonych, wp艂yn臋艂o niekorzystnie na ich zdrowie i odstr臋cza艂o od nauki. Ma艂ym dzieciom wi臋cej potrzebna szko艂a Zenona, czyli otaczanie ich lud藕mi dobrze wychowanymi, rozs膮dna rozmowa, uwagi obja艣niaj膮ce, cz臋ste z niemi spacery oraz pilnowanie ich, 偶eby si臋 zastanawia艂y nad ka偶d膮 rzecz膮 z osobna, a tem sposobem przyzwyczaj膮 si臋 do zatrzymywania wra偶e艅 i znajdowania dla艅 w艂asnego os膮du".
Po czterech miesi膮cach pobytu w Verchoturyi Leon Krupecki zaczyna si臋 mocno dopomina膰, by r贸wnie偶 偶ona zadba艂a o w艂a艣ciwe dla siebie wykszta艂cenie: "Czyta艂em w "Kuryerze" [Warszawskim - przyp. E.P.P.] z 24 lutego, 偶e opu艣ci艂o pras臋 dzie艂o Eleonory Ziem臋ckiej pod tytu艂em "Kurs nauk wy偶szych dla kobiet", obejmuj膮cy psychologi臋, estetyk臋, pedagogik臋 i moralno艣膰. Ciekawe to jest dzie艂o, kt贸re zechciej kupi膰 i wszystkim osobom, kt贸re si臋 mieni膮 by膰 na drodze post臋pu daj do czytania".

"Naprz贸d rozwija膰 serce"
Powo艂uj膮c si臋 na trzeci tom Hoffmanowej "Do matek polskich s艂贸w kilka o przysz艂o艣ci wzrastaj膮cych pokole艅 przez autork臋 Pier艣cionk贸w Babuni", przypomina 偶onie, 偶e "g艂贸wnie w r臋kach matek spoczywaj膮 losy m艂odych pokole艅, zaleca [Hoffmanowa - przyp. E.P.P.] zatem starannie przewodniczy膰 w pierwszej porze m艂odo艣ci (...). Charakter w tej porze podatny jest na kszta艂t wosku, kt贸ry na sobie odbicie ka偶dej cechy przyjmuje. Do matek nale偶y, aby ta cecha pociech臋, chlub臋 i nagrod臋 przed Bogiem przynios艂a. Radzi wi臋c wpaja膰 艂agodno艣膰 charakteru i zwraca膰 uwag臋 na otaczaj膮ce m艂odych przedmioty. Zaleca si臋 przyzwyczaja膰 dzieci do uwa偶ania pr贸偶niactwa za wstyd, a 偶eby dzieci zasmakowa艂y w codziennym godzin swych uk艂adzie. Przypomina, 偶e bez uprzedniej uprawy rodz膮 si臋 tylko ciernie i chwasty, a zbiory odpowiadaj膮 zasiewowi. Trzeba si臋 stara膰 naprz贸d rozwija膰 serca, a potem umys艂. Zaleca sercowo kszta艂ci膰 c贸rki na rozs膮dne matki, a syn贸w sposobi膰 na zdatnych i wyrozumia艂ych ojc贸w dla przysz艂ych pokole艅".


Prosi, by 偶ona, jako matka dbaj膮ca o dobro swoich dzieci, potrafi艂a je uczy膰, bawi膮c, "i wskaza艂a potomstwu, jakie jest wy偶sze powo艂anie cz艂owieka" (List z 24 marca 1864 r.). Zale偶y mu szczeg贸lnie na m膮drym prowadzeniu c贸rek tak, by "偶ycie duchowe pogodzi膰 umia艂y ze zwyk艂emi kolejami 偶ycia, jakie kobiecie z g贸ry zakre艣lone". 呕yczy 偶onie, by starannie gromadzi艂a biblioteczk臋 pedagogiczn膮 - sam, nieprzerwanie, tak偶e na zes艂aniu, zamawia艂 i kolekcjonowa艂 literatur臋 dotycz膮c膮 wychowania - by "po艣wi臋ci艂a si臋 przeczytaniu ksi膮偶ek o wychowaniu dzieci, jakie w naszym j臋zyku egzystuj膮, by wiedzie膰, jak prowadzi膰 te istoty, by艣my sobie w przysz艂o艣ci nic do wyrzucenia nie mieli (...); cz臋sto nie przez z艂e ch臋ci, ale przez nieuwag臋 szkod臋 m艂odemu pokoleniu wyrz膮dzi膰 mo偶na. Zwracam wi臋c uwag臋 na to: by teraz nie oba艂amuca膰 sw贸j umys艂 r贸偶nej tre艣ci dzie艂ami, a przyst膮pi膰 do czytania tych, kt贸re w艂a艣nie s膮 na czasie" (List z 10 sierpnia 1864 r.). Namawia 偶on臋, by zaopatrzy艂a si臋 w "dzie艂ko Antoniny Machczy艅skiej pod tytu艂em 'M艂oda nauczycielka' b臋d膮ce swego rodzaju przewodnikiem po ksi膮偶kach, kt贸re "mog膮 pos艂u偶y膰 do rozwijania serca i umys艂u m艂odocianego (Jachowicza, Hoffmanowej, Dzieko艅skiego i Nowosielskiego)". Prosi, by 偶ona obserwowa艂a inne dzieci i nie ba艂a si臋 por贸wna艅. "Spojrzyj tylko na dzieciaki, kt贸re otaczaj膮 nasz dom i por贸wnaj je z bujnymi niwami, kt贸re mog膮 wyda膰 najobfitsze plony, je偶eli je tylko uprawa o偶ywi. Nie by艂o偶 by to grzechem 艣miertelnym zaniedba膰 stara艅 o troskliwe wychowanie!?" Dopomina si臋, by dzieci pobiera艂y lekcje ta艅ca, poniewa偶 "taniec, jak powiada Kremer, uszlachetnia cz艂owieka" (2 grudnia 1864 r.).


Leon Krupecki sta艂 si臋 na Syberii dojrza艂ym nauczycielem swoich najbli偶szych. Odleg艂o艣膰 i t臋sknota spowodowa艂y, 偶e wszystko widzia艂 ostrzej, a jego wra偶liwo艣膰 i horyzonty umys艂owe - mimo pozor贸w pewnej naiwno艣ci (by艂 samoukiem) - sprawi艂y, 偶e problemy rodzinne umia艂 uszeregowa膰 w odpowiedniej hierarchii wa偶no艣ci.
"Cz艂owiek jest surowym materya艂em, z kt贸rego wychowanie albo arcydzie艂o, albo potwora zrobi膰 mo偶e", pisa艂 do 偶ony. "Przyjemnie jest mi wiedzie膰, 偶e czujesz wa偶no艣膰 tych zatrudnie艅. Gdyby偶 si臋 tak wsz臋dzie dzia艂o, to wp艂yn臋艂oby to na szcz臋艣cie rodzin, a przez rodziny na Nar贸d" (List z 6 maja 1864 r.).

"Cywilizacji, bracie..."
Jakie do艣wiadczenia syberyjskiej zimy mog艂y spowodowa膰 rozw贸j tak wszechstronnej troski o w艂a艣ciwy kszta艂t wychowania i edukacji dzieci?
Ze wzgl臋du na cenzur臋 opis reali贸w miejsca jest pow艣ci膮gliwy. Wierchoturie, jak informuje autor swojego ojca w li艣cie z 23 grudnia 1864 r., "le偶y mi臋dzy nieprzebytymi lasami, pe艂nymi w lecie trz臋sawisk i bagien, bez dr贸g, a w zimie, wskutek wielkiej obfito艣ci 艣niegu i mroz贸w niedost臋pnych tako偶. Tereny te dotychczas nie s膮 dok艂adnie wymierzone i zbadane. Z polecenia Rz膮du znaczna ilo艣膰 ludzi wyr臋buje w tych lasach drogi w rozmaitych kierunkach dla zbadania miejscowo艣ci". 呕aden z przejaw贸w prymitywizmu cywilizacyjnego nie uchodzi uwadze korespondenta z Dalekiej P贸艂nocy. "W tych stronach ludziska 偶yj膮 z dnia na dzie艅. (...) Nie dostrzegam w nich tego poczucia i zami艂owania do pracy i nauk, co by ich byt ulepszy膰 mog艂o. D艂uga i mro藕na zima przyzwyczaja ich do bezczynno艣ci, a t臋 zaraz臋 po wi臋kszej cz臋艣ci zachowuj膮 i na lato i trwa niemal ci膮g艂e dolce far niente. Ka偶den z tutejszych mieszka艅c贸w zazwyczaj po obiedzie sypia, potem pochodzi troch臋, wypije co艣 rozweselaj膮cego i znowu do 艂贸偶ka. W porze przedobiedniej maj膮 wi臋cej zatrudnienia, bo trzeba my艣le膰 o jedzeniu. Ka偶den z obywateli ma kilka dziesi臋cin ziemi i to stanowi ca艂e jego utrzymanie".


"Mo偶e艣 ciekawy, czego tu brakuje?", pisa艂 w li艣cie z 3 czerwca 1864 roku do zaprzyja藕nionego ksi臋garza i wydawcy warszawskiego, pana J贸zefa. (Jego nazwisko jest nieustalone). "Cywilizacji, bracie, cywilizacji. C贸偶 ci wi臋cej pisa膰, poetyzowa膰 nie umiem...". Namawia go przy tej okazji usilnie, 偶eby przygotowa艂 do druku "jakie艣 wydawnictwo o estetyce, czyli o wychowaniu cz艂owieka". Ma te偶 dla niego propozycj臋 zgo艂a nieoczekiwan膮, namawia, by do jednego z wierszy "naszego wieszcza Lenartowicza" skomponowa膰 poloneza i wyda膰 wraz z portretem poety. "A wszak korzy艣膰 z tego by艂aby dubeltowa; primo: utrwalenie pami臋ci poety w nast臋pnych pokoleniach, secundo: to, 偶e wydatne rysy i szlachetno艣膰 czo艂a utrwalone w wizerunku poety mog艂yby wp艂ywa膰 na kobiety wydaj膮ce na 艣wiat potomstwo, jako to zdaje si臋 u Rzymian praktykowano".


Jedyn膮 rozrywk膮 mieszka艅c贸w miasta jest w贸dka. "Teraz robi si臋 tutaj to, co u nas kasuj膮, np. od przyjazdu mego powi臋kszy艂o si臋 miasteczko o kilka szynk贸w", zauwa偶a zes艂aniec. "Rzuca si臋 w oczy, 偶e mimo nabo偶e艅stw, jakie odbywaj膮 si臋 w cerkwiach, wszystkie czynno艣ci w niedziel臋 i 艣wi臋ta tak samo si臋 odbywaj膮 jak w dni powszednie; r膮bi膮, wo偶膮, m艂贸c膮". Leon Krupecki z buchalteryjn膮 艣cis艂o艣ci膮 odnotowuje r贸wnie偶, 偶e obfito艣ci kopal艅 z艂ota - a jest ich w powiecie wierchoturskim sze艣膰dziesi膮t - towarzyszy "trzynasta cz臋艣膰 przest臋pstw kryminalnych, jakie w ca艂ej Rosji pope艂niono". Nie omieszka te偶 wspomnie膰, 偶e nawet w tak dochodowej dziedzinie, jak膮 s膮 kopalnie z艂ota "wi臋ksza cz臋艣膰 poszukiwaczy potraci艂a". Gdy sam powzi膮艂 projekt utworzenia kompanii i zamierza艂 "z艂o偶y膰 pro艣b臋 o pozwolenie wzi臋cia rz膮dowej kopalni z艂ota, kt贸re Rz膮d w przysz艂ym roku rozdawa膰 zamierzy艂", nie znalaz艂 w艣r贸d miejscowych ludzi godnych zaufania. "Przekona艂em si臋", pisze w li艣cie do ojca, "偶e nad ka偶dym trzeba by wiele pracy, by sta艂 si臋 ch臋tnym ku temu".
"A na koniec dowiedzia艂em si臋, 偶e nam, zes艂a艅com, nie wolno si臋 tutaj niczem zajmowa膰".

"Je偶eli je tylko uprawa o偶ywi"
Jednak w zakresie mo偶liwo艣ci, jakie stwarza艂y do艣膰 poprawne stosunki z miejscow膮 ludno艣ci膮, stara艂 si臋 sprzyja膰, jak pisze, "rozwojowi cywilizacji". "Ja, gospodarza, u kt贸rego mieszkam, nauczy艂em, jak sery z kwa艣nego mleka robi膰, czego tu nie znali. (...) Memu gospodarzowi kaza艂em zrobi膰 siekacz do kapusty na spos贸b galicyjski, za co mnie tak serdecznie uca艂owa艂, 偶e a偶 mi twarz swoj膮 brod膮 umorusa艂".


Polscy zes艂a艅cy uczyli tutejszych w艂o艣cian i rzemie艣lnik贸w m.in. sporz膮dzania nowoczesnych i bardziej wydajnych narz臋dzi rolniczych, nowoczesnych technik koszenia. Ze zgroz膮 natomiast przypatrywali si臋, jak "zbo偶a wszelkiego rodzaju zebrane z pola, bez przykrycia, na ca艂膮 zim臋 zostawiaj膮 na polu, w dziwacznych stertach, kiepsko z艂o偶onych. W ca艂ej Verchoturyi ani jednej stodo艂y nie ma, gdzie by zbo偶e sk艂adali nieco om艂贸cone. (...) Plew ani 艣miecia nie zbieraj膮, bo to wszystko idzie z wiatrem". "Inwentarz stajenny, przez ca艂膮 zim臋, mimo wielkich mroz贸w, trzymaj膮 pod go艂ym niebem. Trudno a偶 da膰 wiar臋, 偶e krowy na trzydziestu kilku stopniach mrozu wytrzymuj膮 i jeszcze mleko daj膮".
Najprawdopodobniej obserwacje prymitywizmu 偶ycia i braku kultury mieszka艅c贸w miasteczka sk艂ania艂y autora do gor膮cego propagowania kultury tak偶e w艣r贸d s艂u偶by domowej i nauczycieli zatrudnionych w pa艂acu Krupeckich, zwanego Koszykami. Pani Kaczkowskiej, kt贸ra by艂a tu gospodyni膮, Leon Krupecki pisa艂 w li艣cie z 22 kwietnia 1864 r., by "zaj臋艂a si臋 czytaniem ksi膮偶ek i prac膮 nad muzyk膮". Prosi j膮, by czyta艂a "Wychowa艅ca 19 wieku", powie艣ci Korzeniowskiego, Kraszewskiego, Rzewuskiego.
Pana J贸zefa, nauczyciela syna Leopolda, zach臋ca艂, by opr贸cz prawa studiowa艂 jeszcze filozofi臋. Specjalnie dla niego wys艂a艂 z zes艂ania "numer gazety, w kt贸rym jest ciekawa rozprawa pod tytu艂em "O sztuce m贸wienia przed publiczno艣ci膮"".


"Porz膮dek to jest wielka misja"
Nie艂ad syberyjskiego miasteczka i niechlujstwo tutejszej gospodarki sk艂aniaj膮 Leona Krupeckiego do cz臋stego upominania dzieci - za po艣rednictwem matki - do utrzymywania porz膮dku we w艂asnych pokojach: "... 偶yczy艂bym sobie, 偶eby s艂u偶膮ca w dziecinnym pokoju rzadko co mia艂a do sprz膮tania. Dzieci niech sobie same 艣ciel膮, zmiot膮, poczyszcz膮 trzewiczki i sukienki, ubior膮 i uczesz膮, a tym sposobem, gdy wszystko wok贸艂 siebie zrobi膮, to wywo艂a ich samodzielno艣膰 i da im pozna膰 ich w艂asn膮 godno艣膰. Tak przez prac臋 nab臋d膮 zdrowia i przyzwyczaj膮 si臋 do porz膮dku wok贸艂 siebie i w domu, porz膮dku, kt贸ren jest filarem gospodarstwa domowego. Potrzebny wsz臋dzie i we wszystkich klasach spo艂ecznych.(...) Porz膮dek to jest wielka misja, kt贸r膮 cz艂owiek winien spe艂nia膰 wok贸艂 siebie i w sobie, a do nabycia tej nauki najlepszym jest wiek m艂odociany".
Bezczynno艣膰, w jakiej 偶yj膮 mieszka艅cy Syberii, ka偶e te偶 Leonowi Krupeckiemu zach臋ca膰 swoje dzieci do drobnej cho膰by pracy: "Dziutce i Helce 偶elazka mosi臋偶ne obstalowa膰 prosz臋, mniejsze i wi臋ksze z duszami. Dla lalek niech pior膮, szyj膮 i haftuj膮, ale porz膮dnie. Niech przy tej zabawie maj膮 nauk臋" (List z 22 kwietnia 1864 r.). W innym za艣 miejscu wyja艣nia, 偶e "za pierwszy obowi膮zek domowy" uwa偶a, "by damy zna艂y si臋 na porz膮dku i kuchni". A nast臋pnie stwierdza: "Praca odbiera sposobno艣膰 do czynienia z艂ego i my艣li odsuwa od z艂ych nami臋tno艣ci. Kto rozumie prac臋, ten jest samodzielnym zawsze i wsz臋dy".

"Poczynam bytu duchowego..."
Autor tej korespondencji nie by艂 ambicjona艂em i nie mia艂 wyg贸rowanego mniemania o swojej wiedzy i zdolno艣ciach ("W mojej g艂owie jak w norymberskim sklepie, wszystkiego po trochu, a nic doskona艂ego", 偶artowa艂 w li艣cie do ojca z 23 grudnia 1864 r.). By艂 natomiast cz艂owiekiem, kt贸ry - mimo niem艂odego wieku - chcia艂 i lubi艂 si臋 uczy膰. Z pokor膮 przyj膮艂 wygnanie jako oderwanie si臋 od rutyny codzienno艣ci, w kt贸rej by艂 tak bardzo, mo偶e nawet nadmiernie, skupiony na pracy zawodowej ("Jak z jednej strony przykrem mi jest oddalonym od Ciebie, dzieci i familii, tak z drugiej strony do艣wiadczy艂em, 偶e wypoczynek dla mnie by艂 konieczny", pisa艂 10 marca 1864 r.). Zauwa偶y艂, 偶e dana zosta艂a mu szansa.
"Pr贸bowa艂em przez lata bytu materialnego", pisa艂 do 偶ony 10 sierpnia 1864 r., "a teraz poczynam pr贸bowa膰 bytu duchowego. Por贸wnuj臋 to i pytam sam siebie, czy by艂em szcz臋艣liwy? Wida膰 B贸g cz艂owieka pr贸buje, do艣wiadcza, daj膮c mu w 偶yciu chwile zastanowienia i zorientowania si臋 w sobie samym".
W li艣cie (z 6 maja 1864 r.) zwierza si臋: "...pobyt m贸j w Verchoturyi nazwa膰 mog臋 rekolekcjami".


Warto wreszcie wspomnie膰, 偶e przez ca艂y czas pobytu w Wierchoturiach towarzyszy艂a mu ma艂a wsp贸lnota wygna艅c贸w. W domu, kt贸ry wynaj膮艂, odda艂 bezp艂atnie kilka pomieszcze艅 niezamo偶nym o艣miu przybyszom z Litwy i dw贸m z Warszawy.
"W艣r贸d nich jest jeden doro偶karz Piotr Muczy艅ski, a drugi szewc Piotr Urba艅ski. Pierwszemu daj臋 co dzie艅 na 偶ycie, drugiemu kupi艂em kopyta, szyd艂a, prawid艂a, kt贸ren robi buty dla zes艂anych do Verchoturyi, a kt贸rych w tem miasteczku jest do czterdziestu os贸b". Naczynia kuchenne, w kt贸re si臋 na miejscu zaopatrzy艂, odda艂 pod doz贸r kucharza, tak偶e zes艂a艅ca, "kt贸remu p艂ac臋 z艂otych 22 na miesi膮c pensyi. Za to gotuje obiady, co si臋 zowie (...) na trzy osoby, gdy偶 opr贸cz kucharza mieszka ze mn膮 profesor Jerzy 呕ebenko z guberni mochilewskiej, z miasta G贸rek". Po s膮siedzku za艣 mieszka "Marsza艂ek Tuka艂o [marsza艂ek powiatowy wile艅ski], jest to cz艂owiek 艣wiat艂y i powszechnie powa偶any. Grywamy w bezika i odwiedzamy si臋 nawzajem" (List z 14 lipca 1864 r.).


"呕yje si臋 tu oszcz臋dnie", pisa艂 2 grudnia 1864 r., "ale c贸偶... Jednemu trzeba da膰 na lekarstwo i doktora, drugiemu po偶yczy膰 na nieoddanie, trzeciego 偶ywi膰 bezp艂atnie, innemu da膰 zasi艂ek, gdy przychodzi z drogi i karmowego nie dostanie (...) S艂owem, robi si臋 to, co obowi膮zek ludzki nakazuje..."
Kiedy Leon Krupecki zwierza si臋 w swoich listach 偶onie, i偶 chcia艂by, "aby nasze dzieciaki tak wychowa膰, 偶eby sobie zawsze, w szcz臋艣ciu czy w nieszcz臋艣ciu da艂y rad臋" (List z 18 grudnia 1863 r.), "偶eby by艂y kontente z siebie i ze 艣wiata, by kocha艂y 偶ycie i (...) nauki, jakie b臋d膮 nabywa膰, umia艂y na chlub臋 i po偶ytek ludzko艣ci obr贸ci膰", to domy艣lamy si臋, 偶e do艣wiadczenie surowego 偶ycia, w艣r贸d ludzi jeszcze ci臋偶ej do艣wiadczonych ni偶 on sam, w nieprzychylnym otoczeniu, mia艂o niebagatelny wp艂yw na zrozumienie obowi膮zk贸w stanu, potraktowanie swego ojcostwa z wi臋ksz膮 powag膮 i wyobra藕ni膮. Ze 艣wiadomo艣ci膮, 偶e nikt i nic nie zwolni go z odpowiedzialno艣ci przed Bogiem za w艂a艣ciwe wychowanie potomstwa.
Najprawdopodobniej 31 stycznia 1865 roku Leon Krupecki opu艣ci艂 Wierchoturie i z ko艅cem lutego dotar艂 do Warszawy, gdzie, jak odnotowuj膮 jego biografowie, El偶bieta (prawnuczka L. Krupeckiego) i Adam Jakaccy, "z nieprzeci臋tn膮 energi膮 odbudowa艂 艣wietno艣膰 swojej firmy" i jeszcze przez jedena艣cie lat cieszy艂 si臋 szcz臋艣ciem rodzinnym.


Ewa Polak-Pa艂kiewicz


Korzysta艂am z "List贸w zes艂a艅ca na Sybir 1863-1865" Leona Krupeckiego, opracowanych przez El偶biet臋 i Adama Jakackich i wydanych w艂asnym sumptem w Tarnowie w 1998 roku. W tym miejscu serdecznie dzi臋kuj臋 Pa艅stwu Jakackim za udost臋pnienie mi swojej pracy.
Doda膰 wypada, 偶e prapraprawnuczka Leona Krupeckiego, 14-letnia Marysia Orze艂, jest utalentowan膮 pianistk膮, laureatk膮 wielu konkurs贸w pianistycznych w Polsce i za granic膮.

Fragment wyk艂adu wyg艂oszonego w czasie sesji pt. "Ziemianie w podr贸偶y", zorganizowanej w dniach 8-11 pa藕dziernika 2008 r. przez Muzeum Zamoyskich w Koz艂贸wce.

 
Sowieckie Deportacje Template by Ahadesign Stworzone dzi臋ki Joomla!